5 lat bloga i… musimy się pożegnać. Dlatego zapraszam na Facebooka.

Dziś 17 listopada. Dokładnie pięć lat temu, 17 listopada 2012 roku, ukazał się mój pierwszy wpis w blogu. Świętujemy więc jubileusz. Kiedy tych pięć lat pod hasłem „Cicer cum caule” minęło?
Ale – zbieg okoliczności – tak się składa, że platforma z blogami w Tokfm.pl zostanie za niecały miesiąc… zlikwidowana. A z nią wszystkie blogi. Dlatego mamy dziś i jubileusz – i od razu pożegnanie. Bo skoro akurat w pięć lat od rozpoczęcia zostaje zlikwidowana główna strona, na której przez owych pięć lat się produkowałem, to świętując jubileusz wypada się od razu pożegnać.
Miałem wielu czytelników – odnotowaliśmy ponad 1,85 miliona wizyt. Niedługo byłyby to dwa miliony. Jednak takich czytelników, których już znałem, kojarzyłem – było kilkoro. Ich wpisy były dla mnie ważne. Na starość wiele się nauczyłem z tych komentarzy. I za to Wam dziękuję.
Archiwum bloga udało się przenieść tutaj: https://andrzejjaczewski.wordpress.com.
Można więc wszystkie dotychczasowe teksty (ten jest 523!) odnaleźć i przeczytać. Ale niestety bez komentarzy. A było ich niemało. Wkrótce świętowalibyśmy ten z numerem 10 000.
Pamięć mam już taką, jak decyduje wiek. Mam więc notatnik i jak mi coś przyjdzie do głowy, zdenerwuje – to sobie zapisuję. W notatniku pozostaje sporo tematów. Różnych. Jednych nie szkoda, bo nic szczególnego. Może jeszcze tematy te wykorzystam w tej czy innej formie (dziwne to, ale za parę dni ukaże się moja książka o harcerstwie – jak na moje lata, to dość osobliwe…).
Niektóre hasła z notatnika są jednak ważne. Nie miałem dotąd odwagi napisać, choć się zbierałem. Dlatego będę dalej pisał na innej platformie – na Facebooku. Zapraszam tutaj: https://www.facebook.com/jaczewskiandrzej. Strona na Facebooku istnieje od dwóch miesięcy, ale pierwszy milion odwiedzin już odnotowała. Może Facebook stanie się dla mnie ważny – tak jak blog był dla mnie czymś ważnym? Bo zawsze byłem gadułą – a tu w Beskidzie wywnętrzać się teraz nie bardzo jest komu… Blog był takim wentylem. I oby był nim Facebook.
No, to raz jeszcze żegnam. I serdeczne dzięki – zwłaszcza wytrwałym, cierpliwym i tolerancyjnym komentatorom. To dzięki Wam blog żył. 
Chcę jeszcze załatwić jedną sprawę. Tego blogu by nie było, gdyby nie dr Piotr Toczyski. On mnie namówił, bym zaczął – a potem redagował teksty. Gdyby nie on – nic by z tego nie było, bo sam nie miałbym odwagi (przyznaję szczerze, że i z ortografią miałbym problemy, i to mimo że komputer sygnalizuje błędy…). Piotr przed laty był jako chłopiec harcerzem w mojej ostatniej drużynie (warszawskiej 385. – „Kniei”). Pewnie przyczyniliśmy się trochę do jego rozwoju – no i bardzo się to mi opłaciło. Dziękuję mu za pomysł, nakłonienie, cierpliwość – no, za wszystko!
Andrzej Jaczewski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s