Na Nowogrodzkiej popierano antykoncepcję bez sprawdzania wieku.

W latach 70. w Warszawie na Nowogrodzkiej była dość eksperymentalna poradnia dla młodzieży. Zaistniała dzięki dyrektorowi stołecznemu szkolnej służby zdrowia – doktorowi Ekiertowi. Oparta była o Zakład Medycyny Szkolnej Akademii Medycznej, którego kierownikiem wtedy byłem. Dzieje tej poradni – która nazywała się Poradnią Higieny Wychowania – warte są opracowania. Bowiem działo się tam wiele. Dziś chcę opowiedzieć tylko o jednej ze sfer naszego działania. A to w związku z dyskusją, jaka odbyła się niedawno w sejmowej Komisji Zdrowia.

Pracowało w tej poradni wielu wybitnych fachowców – znaczna część doszła tytułów profesorskich. I pracowała też doktor Michalina Wisłocka. Jej poradnia stopniowo przekształcała się w poradnię antykoncepcyjną – bowiem z takimi właśnie problemami pacjentki zjawiały się coraz liczniej. W poradni w ogóle obowiązywały dwie zasady: nie pytano o dane personalne, a porady udzielano pacjentowi bez względu na wiek. Po Warszawie, głównie w środowiskach szkół zawodowych rozchodziła się wieść, że „na Nowogrodzkiej” jest poradnia, gdzie każda dziewczyna może dostać środki antykoncepcyjne.

Tematem samym w sobie jest jak działała Wisłocka. Była wybitnym pedagogiem, a porada daleko wykraczała poza samo zabezpieczenie przed ciążą. Porada nosiła bardziej charakter swobodnej – ale poważnej – rozmowy dziewczyny z doświadczoną starszą kobietą, aniżeli wizyty u lekarza. Jak wspomniałem, nie wymagano ani dokumentów (wiek!), ani obecności matki. Bo było jasne, że gdyby tej obecności wymagano, to wtedy nie przyszłaby ani jedna dziewczyna. Zaczęła się nagonka na nas. Dostawaliśmy listy z ubliżeniami, pogróżki, obraźliwe telefony.

Powoli zaczęły się i takie trochę dwuznaczne zapytania i sugestie urzędowe. Sugerowano, że porady mogą być udzielane tylko dziewczętom powyżej 15 roku życia ( a myśmy wieku n nie sprawdzali) i tylko w obecności matki. Zaniepokojeni sytuacją – zwłaszcza że szefowa katedry, do której należał Zakład Medycyny Szkolnej, była nam wroga i osobliwie brutalna – zwołaliśmy naradę fachowców. Odbyła się ona na ulicy Karowej w Domu Towarzystwa Higienicznego (ciekawe co tam teraz jest), a udział wzięli znaczący specjaliści od prawa, medycyny – na czele z profesorem (guru!) medycyny sądowej prof. Popielskim. Po dyskusji ustalono, że dziecko poniżej 15 roku zycia ma prawo zasięgnąć porady lekarza – a lekarz ma prawo udzielić porady, także antykoncepcyjnej. Prawo zabrania bez wiedzy rodziców dokonywać zabiegów – a zabiegiem jest przerwanie ciągłości tkanek. Tak więc Wisłocka mogła zakładać kapturki na szyjkę macicy – bo taką metodą antykoncepcji uznawała za optymalną w tym wieku.

Poradnia miała coraz większe powodzenie – a to, co robiła Wisłocka wraz ze swoją asystentką miało potrójny charakter: zabezpieczało przed ciążą; budziło w dyskusji refleksyjny stosunek do seksu; no i badaczki prowadziły w ten sposób ciekawe badania naukowe.Poradnia mieściła się w zabytkowym pawiloniku Domu Sierot Boduina. Istniała jak cały obiekt: do chwili pożaru i bardzo ochoczej (choć niezasadnej) likwidacji. Pożar był stosunkowo niewielki, uszkodził tylko część dachu. Nie bez inicjatywy kierowniczki katedry dom rozebrano w ciągu jednej nocy – i rano zastaliśmy kawałek podwórka w miejscu, gdzie dotąd był budynek. Zgromadzony materiał naukowy poszedł z gruzem rozwalonego budynku…

Ale poradnia popularnie zwana „na Nowogrodzkiej” miała już swoją firmę. Dyrektor Ekiert stawał na głowie, by wynaleźć nam lokum. Niestety rozparcelowano nas po różnych lokalach i Wisłocka ze swoją ginekologią trafiła do Studenckiego Domu „Riwiera”. Przestały przychodzić tam proste dziewczęta z zawodówek – poradnia też była pożyteczna, ale już dla studentek.

Legenda poradni „na Nowogrodzkiej” od czasu do czasu jeszcze dziś zabłyśnie. Byli pracownicy w znacznej części stali się autorytetami w swej zawodowej działalności. Ale już teraz na podstawie naszej – zwłaszcza Wisłockiej – działalności stwierdzam, że dyskusja o tym, czy i w jakim wieku dziewczyna może zasięgać porady ginekologa jest dla mnie bezzasadna. Tylko że ja nie mam nic do gadania, a pobożni i cnotliwi w tym Sejmie zrobią co zechcą. Ściśle: decyzja zapadnie – ot, przypadek – na Nowogrodzkiej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s