Czy któraś szkoła nosi imię Witaczków?

Jeden z komentatorów wspomina Milanówek: że tam mieszka, a ja o tym osiedlu dużo piszę. Fakt, w Milanówku mieszkałem (z przerwą na więzienie i ukrywanie się) razem kilkanaście – i to najciekawszych – lat życia. Dziś chcę wrócić do Milanówka ze sprawą, która – jak sądzę – ciągle nie jest załatwiona jak należy. Chodzi mi o rodzeństwo W I T A C Z K ó W  i fabrykę jedwabiu.

Podobno grupa harcerzy po pierwszej wojnie, wracając do kraju, postanowiła przywieźć coś, czego w Polsce nie ma. Witaczkowie przywieźli jajeczka jedwabnika i w Milanówku na parapecie hodowali gąsienice. A potem zbierali kokony. Tak powstała spora i znana w kraju FABRYKA NATURALNEGO JEDWABIU. Dla mnie to legenda, ale Milanówek rzeczywiście „żył jedwabiem”.

Nie w tym jednak rzecz, ale w tym, co działo się w okresie okupacji. Fabryka rozdała setki „lewych” kart zatrudnienia – wtedy zwało się to Arbeitskarte. Wszyscy uczniowie, którzy już nie mogli ze względu na wiek mieć legitymacji szkolnych (też fałszywych…) mieli fikcyjne zatrudnienie w Jedwabniczej. Była tam i pracownia chemiczna (niby barwiki), w której pod kierunkiem inżyniera Krasnodębskiego wytwarzano środki wybuchowe. Była pracownia mechaniczna, a w niej pan Fastyn produkował „Błyskawice” – krajowe, uproszczone Steny. Jeden zdaje się jest w Muzeum Wojska.

Z charytatywnej patriotycznej działalności znana była zwłaszcza pani Stanisława Witaczkowa. Nie żałowała pieniędzy i suto opłacała niemieckiego komisarza. Wykupywała w ten sposób przymusowo łapanych do pracy w tzw. Reichu. Tak też wykupiła i moją siostrę.

Po Powstaniu, kiedy przez Milanówek przewalały się tysiące wygnańców, przygarnęła Dom Sierot Boduina. A każdemu włóczędze dawała jedwabną koszulę. Myślę, że całą swoją działalnością pod szyldem fabryki – o czym nie musimy wiedzieć, bo się nie chwalili – Witaczkowie bez reszty uprawiali działalność patriotyczną. Nawet zorganizowali i finansowali klub sportowy i orkiestrę znanego przed wojną Feliksa Dzierżanowskiego.

Krótko (a i długo by można…) –  Witaczkowie to wspaniały przykład patriotów, ktorzy na wojnie mogli zrobić majątek, ale całkowicie poświęcili się konspiracji.

Czy Milanówek uczcił ich należycie? Wątpię. Wiem, że gimnazjum zaraz po wojnie przekazało uroczyście dziękczynny adres Witaczkom. Jednak nastały dla nich niesprzyjające czasy. Czy teraz w Milanówku jest pomnik Witaczków? Czy któraś szkoła nosi ich imię? 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s