Harcerz nadal musi być „czysty w myśli”. Czas to zmienić. Ale na co?

Przez całe świadome życie byłem związany z harcerstwem. Najpierw Szare Szeregi, później przez 27 lat szczep harcerski w Warszawie i 79 Żeglarska Drużyna Harcerska. Oczywiście wszystko ma swój kres – jako staruszek dałem sobie spokój. Jest to jednak organizacja dzieci i młodzieży, więc wydawało mi się niestosownym „bawić się w harcerzyka”. Nadal pisałem o harcerstwie teksty mniej lub bardziej naukowe, jeździłem na konferencje, wygłaszałem referaty. W blogu pisałem tak: „Mało kto wie, że istnieje darmowa szkoła kierowania zespołem. Tworzenia dobrej atmosfery. Planowania i reagowania w sytuacjach nieprzewidzianych. Mówienia do ludzi tak, by chcieli słuchać. Powinna być obowiązkowa dla pedagogów i psychologów.”

 Podstawą harcerstwa jest przyrzeczenie, w którym ślubuje się przestrzeganie Prawa Harcerskiego. Prawo to jest czymś bardzo ważnym. Przyrzeczenie składają zasadniczo dzieci 11-letnie, więc Prawo Harcerskie ma być ważnym elementem kształtującym ich zachowanie i postawy przez kolejne lata. Trudno jednak dokonać takiego sformułowania, które będzie i zrozumiałe dziecku, i poważnie traktowane przez prawie dorosłych. Jest kilka organizacji harcerskich, a każda ma nieco inne prawo – tutaj można porównać obowiązujące wersje: https://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_harcerskie.

W ZHP od lat obowiązywało Prawo Harcerskie bliskie przedwojennemu. Brzmiało mniej więcej tak: „Harcerz sumiennie spełnia swoje obowiązki wynikające z Przyrzeczenia harcerskiego. Na słowie harcerza polegaj jak na Zawiszy. Harcerz jest pożyteczny i niesie pomoc bliźnim. Harcerz w każdym widzi bliźniego, a za brata uważa każdego innego harcerza. Harcerz postępuje po rycersku. Harcerz miłuje przyrodę i stara się ją poznać. Harcerz jest karny i posłuszny rodzicom i wszystkim swoim przełożonym. Harcerz jest zawsze pogodny. Harcerz jest oszczędny i ofiarny. Harcerz pracuje nad sobą, jest czysty w myśli, mowie i uczynkach; jest wolny od nałogów.”

Mniej więcej – bo ten ostatni punkt do niedawna miał więcej konkretów: „Harcerz jest czysty w myśli, w mowie i uczynkach; nie pali tytoniu i nie pije napojów alkoholowych” – a został zmieniony dopiero co (w kwietniu 2017 przez XXXIX Zjazd Nadzwyczajny ZHP). Ta zmiana ośmiela mnie – jako seksuologa przez długie lata zajmującego się edukacją seksualną w praktyce i naukowo – do zaproponowania jeszcze jednej. Otóż niezmieniony pozostał w tym punkcie nakaz „czystości w myśli, mowie i uczynkach”, a to kompletnie mi nie odpowiada. Wiem oczywiście, że taki jest postulat głoszony przez Kościół – ale nie odpowiada mi w nim już samo pojęcie „czystości”. Samo już to określenie odrzucam jako zakłamane, niejasne i niosące fałszywe postulaty.

Bo jak nie „czyste”, to jakie? Co jest przeciwnością? BRUD. Czyli że seks, erotyzm jest brudny, plugawy i jak tam jeszcze – i trzeba ich unikać. A przecież seksuologia jasno potwierdziła, że seks i erotyzm są szansą na szczęście. Są pełne piękna. Oczywiście nie zawsze – ale nie ma co ich z góry odrzucać jako zła. Seks na każdym etapie życia jest inny. Inne są bodźce go inspirujące, inne są potrzeby, inne formy realizacji. Bardzo różne na różnych etapach. Należy więc korzystać z jego piękna i szczęściodajności, z pewnymi zastrzeżeniami. Głównym warunkiem jest ten, że realizując swoją erotykę nie wolno nikogo krzywdzić. I jest to jedyny ogranicznik. Seks i erotyzm: ale taki, żeby tylko nikogo nie krzywdził.

Dla 11-latka to sprawa przyszłości. Ale coś mu o tym trzeba powiedzieć jako przekaz oczekiwań wychowawcy i społeczeństwa na długie lata życia. A może na zawsze? Zastanawiam się jak to powinno być sformułowane. Na stronie tekstu umiałbym to wyjaśnić dzieciakowi. Ale w jednym czy kilku słowach? To bardzo trudne. Bywałem na spotkaniach w szkołach z chłopcami w tym wieku, prowadziłem też pogadanki o dojrzewaniu dla harcerzy. Proste jest wyjaśnienie biologii seksu i dojrzewania: przemian, objawów, inspiracji. Dodawałem krótko, że „tylko świństwa robić nie wolno, nikogo krzywdzić” – ale to chyba za mało. Ważne wydaje mi się też ostrzeganie dzieci przed paskudztwem czy nawet krzywdą własną.

Jak więc lakonicznie i skutecznie nakłonić do chęci poznawania prawdy naukowej o seksie, o rozwoju seksualnym? Jak przygotować dziecko na przyjęcie dojrzewania z jego silnym – jak nigdy już później – popędem, napięciem, fascynacją? Jak obronić seksualność w oczach dziecka, sugerując że jest to zjawisko nie brudu (przeciwność „czystości”), a właśnie szansy na piękno?

Rzecz wymaga poważnej dyskusji i zastanowienia. I to przedkładam moim komentatorom. Może ktoś ma koncepcję? Bo ja – protestując przeciw owej „czystości” – własnej propozycji w chwili obecnej nie mam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s