Dziecko musi mieć w domu dorosłych obu płci? W zakonnym sierocińcu też?

Mówił mi były mój uczeń (jestem z niego dumny) prof. Izdebski, że uczestniczył w dyskusji na temat związków jednopłciowych. I że jest w środowisku opiniotwórczym  akceptacja dla tych związków – ale bez możliwości adopcji dzieci.

Przeciwnicy głoszą, że dziecko do dobrego wychowania ma mieć parę rodziców dwóch płci. Pewnie w jakimś stopniu słusznie.

Ale dokąd będą domy dziecka – i choć jedno dziecko w takim domu – to głoszę z całym przekonaniem, że lepsza byłaby adopcja  pary jednopłciowej. Wiem, że w tym państwie do czegoś podobnego prędko nie dojdzie – ale po to jest słuszna teoria, żeby ją głosić!

Kiedyś – ho, ho, przed laty – dr Maria Łopatkowa nakłoniła mnie do zaopiekowania się dwoma małymi (5 i 7 lat) braciszkami z domu dziecka. Wtedy przekonałem się (a potem też potwierdziło się moje przekonanie), że cierpienie tych dzieci jest  S T R A S Z N E .

Tym katolickim dewotom, którzy twierdzą, że dziecko musi mieć i ojca, i matkę – zadałbym pytanie: a co z sierocińcami zakonnymi? Tam dzieci pewnie nawet na obrazku nie widzą płci przeciwnej. No i w ogóle co te miejsca mają wspólnego z rodziną?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s