Do Towarzystwa Przyjaciół Uniwersytetu Warszawskiego: zróbcie coś!

W tym roku obchodziliśmy 200. rocznicę istnienia naszego Uniwersytetu. Z racji wieku i stanu zdrowia nie uczestniczyłem w obchodach, ale mówiono mi, że w czasie uroczystości nie wspomniano nawet o okresie okupacji i działaniach nielegalnego, tajnego Uniwersytetu. Nawiasem mówiąc – uniwersytety były dwa. Tajna medycyna ukryta była w tzw. „Szkole Zaorskiego”. Cały prawie dorobek tych tajnych warszawskich uniwersytetów uległ zapomnieniu. Nikt nic na temat ich działania i dorobku praktycznie nie wie – może poza nielicznymi historykami.

Syn Jana Zaorskiego zadbał o dokumentację i w internecie można znaleźć dość obszerną relację (przypominam, że do roku 1948 Wydział Medycyny był częścią UW).

Myślę, że członkom Towarzystwa nie wypada nawet wspominać o zasługach nielegalnych uczelni. Gdyby nie ich istnienie, to po sześciu latach okrutnej okupacji zapanowałaby „czarna dziura cywilizacyjna”. Te zasługi są nie do przecenienia.

Niestety, w kilkadziesiąt lat wszystko to poszło w zapomnienie. Nie wiadomo powszechnie ani jakie to były wydziały, ani kto je organizował i na nich wykładał – ani ilu było absolwentów. To zaniedbanie jest nie tylko przejawem braku wdzięczności dla Twórców uczelni – jest także wyrazem historycznego zaniedbania istotnego elementu bohaterstwa Polaków. Jest zepchnięciem w niepamięć historyczną  n a j w a ż n i e j s z e g o   e l e m e n t u   walki Narodu, części oporu cywilnego Państwa Podziemnego i jego struktur.

Jestem starcem. Pamiętam okupację i Uniwersytet Warszawski, na którym rozpocząłem studia medyczne w 1947 roku. Mam świadomość, że bez kadry przygotowanej w czasie okupacji uruchomienie tych studiów byłoby niemożliwe lub co najmniej bardzo trudne. Nie wyobrażam sobie zresztą i funkcjonowania wielu instytucji państwa.

Od lat domagam się dokonania opracowań historycznych i popularyzacji wiedzy na temat warszawskich podziemnych uniwersytetów. Dziś zdaję sobie sprawę, że praktycznie nie żyją już uczestnicy tych studiów. Ale może historycy mogliby pokusić się o zdobycie jakichś relacji, a co najważniejsze o ich popularyzację? Całe społeczeństwo, tak pięknie i skutecznie informowane o czynie zbrojnym, powinno wiedzieć także o oporze cywilnym i jego roli w historii kraju.

Apeluję do Towarzystwa: podejmijcie działanie, dokonajcie nacisku na historyków, wymuście na współczesnych pracownikach, by wiedza na ten temat zajęła należne jej miejsce. By studenci w trakcie swoich studiów, obojętne na jakich wydziałach, byli zapoznawani z tą wspaniałą kartą historii.

Z żalem zaznaczam, że ten mój list nie jest pierwszym przejawem mojej troski. Na moje apele na ogół nie otrzymywałem nawet grzecznościowych, zdawkowych odpowiedzi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s