Stalinowska Polska była bardziej otwarta na dzieci-uchodźców niż Polska dzisiaj.

Dużo dyskutuje się ostatnio o imigrantach. Ale nikt nie pamięta obecności dzieci-uchodźców. Ja pamiętam dwie ich fale.

Pamiętam, że w latach 1950. było w Polsce wielu Koreańczyków – nawet był duży i liczny dom dziecka z samymi Koreańczykami (w Ciechanowie czy Przasnyszu).

I pamiętam, że po upadku komuny i wojnie domowej w Grecji przyjechało do Polski wielu Greków. Byłem wtedy (w latach 1953-55) pediatrą w Gorlicach i miałem pod opieką dom dziecka w Zagórzanach w pałacu hrabiów Skrzyńskich. Było tam wielu chłopców z Grecji – bardzo zresztą fajnych i nie takich znów dzieci (raczej młodzieży).

W tak biednym wtedy kraju jak Polska nie było problemu z przyjęciem dzieci-uchodźców. Stalin kazał – więc pewnie nie tylko w Polsce było wielu imigrantów. I nie było problemów, nie było dyskusji.

Wiem, że wielu Greków się zasymilowało. Co stało się z Koreańczykami – nie wiem.

Wiem też, że kto jak kto, ale my – Polacy – w czasie drugiej wojny błąkaliśmy się po świecie i tysiące korzystały z gościny. I to czyjej: Węgrów, Rumunów (ale nie tylko).

To mój wkład do bieżącej dyskusji. Ot, taki historyczny przyczynek. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s