Światowej klasy profesor, odsłaniał pomnik Małego Powstańca. Nie doceniał go tylko własny instytut.

Parę tygodni temu wspominałem o Instytucie Matki i Dziecka. Pisałem, co mam za złe: IMiD nie stworzył warunków do pracy i do rozwoju przynajmniej dwóm uczonym światowej sławy. Jednym był zmarły przed kilku dniami mój bliski przyjaciel, Jerzy Świderski – profesor pediatrii. Od kilku lat niepełnosprawny, nadal był sprawny intelektualnie – legendy o jego wiedzy i doświadczeniu krążyły w środowisku. Był skromny i „pokojowo” nastawiony. Ktoś inny z jego dorobkiem i pozycją w światowej kardiologii miałby wspaniałą klinikę. To właśnie w Polsce nie docenia się często prawdziwych uczonych i nie tworzy się im warsztatów pracy. Szkoda. 

Był niewątpliwie największym autorytetem w zakresie diagnostyki i terapii wad wrodzonych krążenia (serca) w Polsce – ale nie tylko. Kiedy tylko za granicą zgadałem się z jakimś pediatrycznym kardiologiem – wszyscy jak się okazywało znali i szanowali Jerzego Świderskiego. Początkowo mnie to nawet dziwiło, bo pracował w dwu małych pokoikach, miał jedną asystentkę i dwie laborantki. Był tak absolutnie niedocenianym i niedoinwestowanym uczonym, że światową sławę mógł osiągnąć tylko wbrew warunkom.

Jurek poza kardiologią miał też bujne życie – i piękną młodość. Był harcerzem w okresie okupacji – nie w Szarych Szeregach, a w Hufcach Polskich. O tej bardzo prawicowej organizacji konspiracyjnego harcerstwa prawie się nie mówi. Może teraz się to zmieni – pamiętajmy tylko, że chłopcy rzadko wybierali organizacje, a wstępowali tam, gdzie im wypadło. Był Powstańcem, a w czasie powstania nie tylko pełnił służbę, ale  też dokonał bardzo cennej dokumentacji fotograficznej. Filmy zakopał, a po wojnie wydano album z Jego zdjęciami z walk powstańczych. Kim był, świadczyć może, że odmówił przyjęcia honorarium. Mówił, że to dzieło winien jest poległym kolegom. 

Po wojnie jako młody chłopak  brał udział w konspiracji antykomunistycznej i przesiedział kilka miesięcy na Rakowieckiej. Szczęśliwie po amnestii już nie czepiali się i spokojnie ukończył studia, był jednym z wyróżniających się studentów. Całe życie zawodowe i poważnie naukowe spędził w Instytucie Matki i Dziecka – niedoceniany i zaniedbywany, co już wspomniałem. 

Pewnie nikt już nie pamięta, ale kiedy w 1983 roku odsłaniano pomnik „Małego Powstańca”, to właśnie Jerzego zaproszono, by dokonał odsłonięcia. Przemówił wtedy krótko – mnie powiedział, że było to jedno z najważniejszych jego przeżyć. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s