Telewizja operowa woli garnitury od widowisk? Wyjaśnicie mi to?

Moja ulubiona opera: „Borys Godunow” Modesta Musorgskiego. Tak, wiem że Musorgski w „Wielkiej Gromadce” uchodził za amatora (by nie powiedzieć nieuka) i alkoholika. Podobno “Borysa” poprawiał mu Rimski-Korsakow (ciekawie byłoby porównać wersję sprzed poprawek i po – nie wiem tylko czy to możliwe). Ale tak czy inaczej – ta opera to nie tylko dzieło muzyczne. To kawał historii polsko-rosyjskiej. Kiedy obejrzysz, zrozumiesz o co chodzi Rosjanom wyznaczającym swoje święto narodowe w rocznicę usunięcia Polaków z Kremla. Lekcja historii, obyczajowości, kultury. No i artyzm: to naprawdę dzieło sztuki.

W Warszawie grano kiedyś “Godunowa” z Bernardem Ładyszem, który miał bardzo pasujący do tej opery wschodni akcent. Wystawa była wspaniała – ale gdzie jej tam do mojej ulubionej. Ja, kiedy tylko usłyszałem i obejrzałem wersję wyreżyserowaną przez innego Polaka, to – może egzaltowanie powiem – zakochałem się. “Borys Godunow” Andrzeja Żuławskiego to nie tylko opera, to częściowo film. Mam to nagranie i wielu jego fragmentów nie da się zapomnieć (jak na przykład migawki z twarzą mnicha). Powiedziałbym: jest to w sam raz dla telewizji.

I nawet jest taka telewizja, która powinna być zainteresowana. Kanał Mezzo.tv często nadaje opery – różne, bo pewnie i różni są odbiorcy, amatorzy sztuki operowej. Przypadkowo parę dni temu „wjechałem” już trakcie “Borysa Godunow”. Ale w wersji z Mezzo byli tylko aktorzy w garniturach i praktycznie żadnych dekoracji. Dlatego z uporem maniaka, jak sklerotyczny starzec – głoszę swoje: jakaż szkoda, że przeciętny słuchacz nie obejrzał zamiast tego wersji Żuławskiego! Ileż z niej można doznać korzyści pozamuzycznych, ile się nauczyć. A to, co nadaje Mezzo – nie pierwszy już raz, bo pisałem w czerwcu o tym ich pomyśle na „Godunowa” – zraża amatorów do opery w ogóle. Akurat mnie nie zrazi, bo często oglądam tę operę w wersji Żuławskiego i nadal będę. Zetknąłem się dawniej zresztą i z mocno udziwnionymi wersjami („Borysa Godunowa” mam też w berlińskim nagraniu – z portretami Polit-biura, z NKWD, czerwono-armiejcami, i innymi symbolami radzieckimi).

Ale dziś gnębi mnie niewiedza: o co w „Borysie Godunowie” chodzi tym „nowoczesnym” reżyserom i scenografom, których propaguje zasłużona telewizja Mezzo? Wiem, jak to jest: starzy współczesnego świata nie rozumieją (ja np. wciąż kocham lokomotywy…). Ale jednak chciałbym też zrozumieć: po co w ogóle i dlaczego współcześni tworzą takie wersje oper? Oni muszą mieć jakiś cel, jakąś podstawę logiczną, jakieś uzasadnienie. Podpowiecie jakie?

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s