Samochód to wymysł szatana.

Właśnie kupuję samochód, bo stary przerdzewiał. Jeżdżę mało, nie mam dużej potrzeby przemieszczania się – ale jeśli już muszę, to nie miałbym tu innego sposobu niż samochodem. Mam więc okazję, żeby przemyśleć sprawę samochodów raz jeszcze. I stwierdzam, że o ile świat przetrwa, to będzie się spalinowych samochodów wstydzić. Nie wiem, kiedy to będzie (za 50 czy za 100 lat), ale mędrcy długo będą zastanawiać się jak do tego doszło i jak mogło to tyle czasu trwać.

Nie jest to nowy temat w tym blogu. O tym, że wszystkie samochody na świecie powinny mieć  j e d n a k o w e, wyraźnie zaznaczone i łatwe w obsłudze klamki – już pisałem. Mieliśmy już też ponad sto komentarzy w dyskusji o tym, że samochód to przykład niefrasobliwego absurdu. Wiemy też, że za tym przemysłem stoi kapitał, „cwaniacy i bandziory”, których nic poza zyskiem (krociowym ) nie obchodzi.

Teraz, kupując nowy samochód, powiem tak: samochód to wymysł szatana (jeżeli taki jest), ochoczo podchwycony przez miliarderów z przemysłu samochodowego. Jest siedem, a może i więcej, znaków, że to prawda.

1. Spaliny zatruwają powietrze w miastach. Co prawda władze (np. Krakowa) zwalają winę na węglowe piece, ale zatruwanie powietrza trwa też w lecie, kiedy nikt w piecach węglem nie pali. Piece zawsze były, ale nie przybywa ich w zauważalny sposób (nie ma ich w nowym budownictwie). Za to przybywa tysięcy kopcących samochodów.

2. Przestrzeń zapycha się samochodami. Są miejsca, gdzie godzinami stoi się w korkach, a przejście przez jezdnię to dzieło sztuki.

3. Uzdrowiska nie są już zdrowe. Poza (może jedyną j e s z c z e Wysową) samochody zatruły już kurorty. I Krynicę, i Zakopane – i pewnie wszystkie inne „zdroje”, w których płaci się podatek uzdrowiskowy.

4. Lekkomyślnie marnujemy ropę. Spalając benzynę zmierzamy do światowego kryzysu energetycznego. Ropa się skończy – cudów nie ma. I wtedy nie tylko staną silniki, ale i zbraknie surowca do wielu produktów. O ile się orientuję, to plastiki produkowane są głównie z ropy. W znacznym stopniu lekkomyślnie dziś marnowanej.

5. Marnujemy moc karykaturalnych silników. Niech fachowcy mnie poprawią – sądzę, że 90 proc. mocy silników samochodowych idzie w powietrze. Nie jest wykorzystane – bo silniki nie są już na wyrost, ale są karykaturalne. Mają wielką moc, która prawie nigdzie nie jest efektywnie wykorzystywana. Jaki procent możliwości silnika jest wykorzystany? Ile razy pojazd w swoim przebiegu osiąga prędkość 200- 250 km/h – i gdzie? Bo chyba nie stojąc w korku?

6. Ludzie umierają przedwcześnie z powodu zatrucia spalinami. Dotyczy to zwłaszcza małych dzieci, których wrażliwość na zatrucia jest szczególnie duża. Dziwiłbym się (tym razem jako lekarz), gdyby spaliny nie zaburzały rozwoju.

7. Ulegamy idiotycznemu marnotrawstwu. Dla miliardowych dochodów zbrodniarzy z koncernów motoryzacyjnych powstają wielkie wozy, ale popatrzcie (choćby z nudów, stojąc w korkach…) jaki procent samochodów wiezie więcej niż jednego – no, czasem dwóch – pasażerów.

8. A może i wzmagamy efekt cieplarniany? Boję się (jako laik), że ocieplenie klimatu na kuli ziemskiej ma inne uwarunkowania, niedostępne naszemu dzisiejszemu oglądowi (dinozaury wyginęły, kiedy jeszcze silników nie było). Ale może i tu nie można wykluczyć roli silników?

Wiadomo, że te punkty są ze sobą powiązane, ale i tak jest ich więcej niż propozycji rozwiązań. Ja od lat proponuję to, co wciąż zbyt wolno nadchodzi: małe, jedno- lub dwuosobowe elektryczne pojazdy. Na przedmieściach wypożyczalnie dużych samochodów dla wypraw rodzinnych (jakże zresztą rzadkich). I znakomitej jakości transport zbiorowy (testy elektrycznych autobusów widziałem kilkadziesiąt lat temu w Kolonii – dziś pewnie można by te pojazdy znacznie udoskonalić).

No i proponuję jeszcze jedno: uczmy się od Słowaków z Bardejowa. W zdroju Bardejovské Kúpele (piękne ale małe) przed wjazdem jest znak zakazu ruchu i wielkie parkingi. Dla tych, którzy pieszo nie poradzą – coś na wzór „meleksów” jako taksówki. Może od wycieczki do Bardejowa zaczną władze Krynicy (od lat trującej przyjeżdżających tu „po zdrowie”)? A może wszyscy ważni europejscy decydenci powinni tam zajrzeć po inspirację?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s