Nawet jeśli znikną gimnazja, to nie znikną problemy gimnazjalistów! [5 PYTAŃ DO MINISTER EDUKACJI]

W zeszłym tygodniu ukazał się na pierwszej stronie „Gazety Wyborczej” artykuł podający, że władza przesunie likwidację gimnazjów o co najmniej rok. I było wymienionych dziewięć powodów: wszystkie oczywiste. Materiał był przekonujący.

Jednak zaraz okazało się, że to nieprawdziwa radosna wiadomość. Zarówno premier (znana oszustka), jak i minister edukacji (dziwna postać) stwierdziły jednoznacznie: reforma oświaty będzie już zaraz i jest wspaniale przygotowana. Ogarnia mnie więc przerażenie i nieprawdopodobieństwo zreformowania szkolnictwa w kilka miesięcy pomijam. Władza pokazała, że nie takie rzeczy umie przeforsować.

Od lat walczę o istnienie gimnazjów. Na żaden temat nie opublikowałem tylu tekstów i już się w nich nawet powtarzam. Trudno, w tej sytuacji wracam do tematu. Może któryś dziennikarz czyta ten blog i przy pierwszej okazji zada minister edukacji narodowej kilka pytań? Oto one:

1. Czy minister edukacji wie, co to jest akceleracja dojrzewania i jej konsekwencja – rozszczepienie procesu rozwoju?

2. Czy minister edukacji wie, jaki procent gimnazjalistów ma za sobą inicjację seksualną, ilu zaczyna pić alkohol i brać narkotyki?

3. Czy minister edukacji chce młodych ludzi w wieku gimnazjalnym wepchnąć do maluchów, pod jeden dach?

4. Czy minister edukacji nie jest żal malców zamkniętych we wspólnej szkole z dojrzewającymi ludźmi, testującymi swoją rosnącą siłę i brutalność?

5. Czy minister edukacji nie dostrzega potrzeby innego traktowania dzieci i młodzieży dojrzewającej w tak trudnym biologicznie okresie?

Naprawdę chciałbym usłyszeć na żywo odpowiedzi pani minister. Nie czekając na te odpowiedzi powtórzę, co pisałem już dziesiątki razy: na obecny wiek gimnazjalny przypada okres dojrzewania. To jest najtrudniejszy etap rozwoju, więc wymaga nauczania i wychowywania zupełnie innego niż w podstawówce. Gimnazja w dużej części są złe, ale zamiast wtłaczać gimnazjalistów do podstawówek, trzeba się nad tym problemem pochylić, zrozumieć go i skierować energię na poprawianie gimnazjów.

Pierwszy krok to zmiana kształcenia nauczycieli. Dziś na uniwersytetach jest specjalizacja „nauczanie początkowe”, więc tym bardziej powinna być i specjalizacja „w y c h o w a n i e  w  o k r e s i e  d o j r z e w a n i a”. A w rządowych centrach badań, analiz i studiów strategicznych powinni natychmiast znaleźć się fachowcy od pedagogiki gimnazjalnej i wypracować sposoby naprawienia gimnazjów.

Wiem, że może to być trudne do zrozumienia takiemu komuś jak obecna minister edukacji, ale w partii dziś rządzącej są chyba i tacy, którzy rzecz rozumieją? Tym bardziej – w jej okolicach. Gdzie są autorzy akcji „ratowania maluchów”, których tak martwiło zagrożenie wczesną nauką? Nie niepokoi ich to, że te same maluchy (jak i trochę starsze) zostaną wydane na agresję i brutalność „byczków” – już dojrzałych biologicznie, ale jeszcze niewychowanych?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s