Jak IPN uczci odbudowę Warszawy?

Do IPN nie mam serca. Jakoś nie budzi mojego entuzjazmu. Boję się, że będzie jeszcze gorzej: będzie produkować materiały, które będą kompromitować autorytety. Powołali tam jakieś nowe kolegium. Co najmniej dwóch z tego grona to chorobliwi wrogowie Wałęsy. Żeby było jasne – prezydentem to on był według mnie marnym (ten Wachowski, ksiądz Cebula… Brr…). Ale jak wyrósł nam taki heros w skali światowej, to może jednak nie należy go niszczyć?

Już słyszałem raz taki wywód, że to Macierewicz powołał do życia Komitet Obrony Robotników. Półgębkiem wymieniony był Kuroń – a Michnik w ogóle nie. Robi się w pamięci czystkę, by ten  J E D Y N Y   B O H A T E R  błyszczał bez konkurencji? Cóż – Lech Kaczyński nie potrzebowałby tego, bo podobno w przeciwieństwie do brata był porządnym człowiekiem z uroczą żoną…

Ale skoro rozważamy sprawę „pamięci narodowej”, to pomyślmy o bohaterskiej odbudowie zniszczonej Warszawy. Kto to zrobił? Kto planował i zarządzał? Czy architekt Sigalin nie zasługuje na pamięć, bo był blisko z Bierutem? Kto dziś pamięta, co to było Biuro Odbudowy Stolicy, któremu szefował? Bohaterów z „visami na tygrysy” znamy multum i czcimy ich (słusznie) – ale Warszawy przecież nie odbudowały krasnoludki! Tak refleksyjnie: dzisiejsza władza nawet za pieniądze z Brukseli tak szybko i tak pięknie by nie odbudowała Mojego Miasta.

Pamiętam – pewnie jako jeden z niewielu już – to odgruzowanie. Rządki cywili podających sobie z ręki do ręki cegły z gruzów. Pamiętam jak my, studenci, odgruzowaliśmy na Krakowskim Przedmieściu to, co zostało po budynku klubu studenta. A na ulicy Oczki – Collegium Anatomicum. I pamiętam ten entuzjazm jak rozeszła się wieść, że odbudowano kolejny obiekt: głodnawi, obdarci, wyniszczeni – pędziliśmy, by go podziwiać. Ten entuzjazm odbudowy to nie temat dla IPN?

Pamiętam też, jak wróciliśmy z obozu harcerskiego spod Świebodzina. Po dwóch dobach w wagonach towarowych, brudni i zmaltretowani prosto z dworca na Towarowej pomaszerowaliśmy czwórkami przez miasto do nowo otwartego tunelu i trasy W-Z. Przeszliśmy na Pragę i z powrotem, a dopiero potem do domu na Żoliborz. Był rok 1948.

Chciałbym, by cywilne, powszednie bohaterstwo tamtych czasów i tamtych Warszawiaków nie poszły w zapomnienie. Czy to mieści się w zakresie zadań IPN? Jest to problem „pamięci narodowej”? Domagam się, by IPN zapisał złotymi zgłoskami nazwiska tych, którzy kierowali odbudową. Jeśli nawet część z nich była partyjna czy jakoś tam powiązana z Bierutem, to w świetle ich dokonań guzik mnie to obchodzi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s