Uniwersytet w Kolonii nagrodził mnie #HumanAward2016. Dziękuję!

Otrzymałem właśnie nagrodę HumanAward2016. Na Twitterze można obejrzeć dyplom z uzasadnieniem  – jest też tu. Mam mieszane uczucia, bo zamieszczając ten dyplom trochę uprawiam samochwalstwo. Ale może skrupuły są bez sensu, skoro można przy tej okazji przybliżyć za co ten dyplom jest. Otóż na Universität zu Köln prowadziłem zajęcia przez siedemnaście lat, ale (z własnej decyzji) zakończyłem tę współpracę już dwadzieścia lat temu. Nie sądziłem, że mnie jeszcze pamiętają, a już że wyróżnią… Fakt, że współpraca była i trwała, i dość intensywna. Poza moimi zajęciami ze studentami organizowaliśmy wielką jak na tamte czasy wymianę: łącznie ponad 600 osób z Europy (głównie Polaków) pojechało do Niemiec Zachodnich, a około 150 Niemców odwiedziło Polskę. Zainteresowanych tą dość niezwykłą jak na tamte czasy akcją odsyłam do źródła – mojego tekstu z zeszłego roku: Kwartalnik Pedagogiczny, nr 3 (237) z 2015 r.

Otóż przed kilku miesiącami dostałem pismo z Uniwersytetu w Kolonii, że otrzymuję honorowe wyróżnienie i nawet symboliczną nagrodę finansową. Jak to piszą organizatorzy: co dwa lata honorują pięć osobowości ze świata w uznaniu ich wkładu dla rozwoju społeczno-emocjonalnego i dla wartości, jakimi żyją tworząc związki wzajemności: między Zachodem, Wschodem, Północą i Południem, ludźmi młodymi i starymi, osobami sprawnymi i niepełnosprawnymi, ludźmi żyjącymi w potrzebie i w wygodzie…

Ucieszyło mnie, że tak myślą – podobnie jak i zdziwiło. Nie ukrywam, że jestem wzruszony i dumny, bo Uniwersytet w Kolonii to nie byle co. Już powierzenie mi tam zajęć ze studentami było ważnym wydarzeniem (bardzo istotnym nie tylko ekonomicznie). Pomyślałem, że może to wyróżnienie wiąże się jakoś właśnie z tekstem, który w 2015 r. zamieściłem w Kwartalniku Pedagogicznym? Opisałem tam lata współpracy z Kolonią.

Zaczęliśmy korespondencję o datach, o ośmiominutowym (!) przemówieniu po odebraniu nagrody, o tym kiedy i na ile przyjadę jako gość – i bym ze sobą na ich koszt zabrał osobę towarzyszącą (może nie tylko dlatego, że bali się kłopotów ze starcem?). Oczywiście nie pojechałem – w tym wieku już boję się dłuższych podróży (wczoraj dostałem zaproszenie na kongres do Petersburga – też miło, ale też już nie pojadę). Poprosiłem więc zaprzyjaźnioną germanistkę z UJ, która też bywała w Kolonii i była zaangażowana we współpracę. Opowiada, że atmosfera była wspaniała, a laureaci bardzo różni (nawet z Nepalu!). Zaprezentowała mój życiorys, a później było trochę dyskusji. Byli i tacy, którzy mnie pamiętali – mimo upływu dwudziestu lat!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s