Wstyd mi za „prezydenta”, który zlekceważył rocznicę bezkrwawej zmiany ustroju.

Wybory 4 czerwca pamiętam doskonale: i radość, że coś się zmienia – i to, że po raz pierwszy chyba w naszej historii  B E Z K R W A W O !

Wiem, że byli tacy, co przebierali nogami, by doszło znów do rzezi. Znów miało być „na tygrysy mają visy” (choć stan wojenny wykazał, że nawet tak nie było, bo nawet i tych visów nie było…). Niektórzy z nich – niestety, dziś ważni – nadal przebierają nogami.

Niech sobie rożni ludzie – po części już sklerotycy jak ja – piszą i mówią co chcą. Dla mnie w tym dniu zaczęły się przemiany pokojowe, z których jestem dumny. Dumny jestem z Magdalenki i Okrągłego Stołu, nawet jeżeli te transakcje pokojowe dały i bezkarność, i profity dotychczasowym władcom. Wolę to niż rozlew krwi.

Choć nie byłem na pochodzie 4 czerwca – bo słabo już chodzę – to z manifestantami jestem całym sercem. I wstyd mi za „prezydenta”, który coraz jaśniej się ideowo określa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s