Gimnazja zostają, ale przebudujmy je. Niech nauczyciele uczą chociaż angielskiego i wykazują się zrozumieniem dojrzewających uczniów.

W zapowiedziach PiS była (między innymi licznymi oszustwami) zapowiedź likwidacji gimnazjów. Ja jestem od lat entuzjastą i obrońcą idei gimnazjów. Pisałem o tym wielokrotnie – nie bez pewności, że moimi wywodami (zdaje mi się logicznymi) i tak nikt się nie przejmie… Był nawet rozdział w mojej książce „Seksualność dzieci i młodzieży” – choć to akurat ma z seksualnością niewiele do czynienia (nie żeby wcale!).

No i nieoczekiwanie dla mnie sprawa gimnazjów się „rypła”. Pisałem już o tym w styczniu. Będzie to kolejna zapowiedź, która (tym razem szczęśliwie!) kończy się fiaskiem lub przynajmniej szczątkiem zapowiedzi. Tym razem okazało się, że rządzący naraziliby się Episkopatowi! Gdzieś przeczytałem czy usłyszałem, że Kościół katolicki prowadzi w Polsce 400 gimnazjów. To spory biznes – nawet jak na te potęgę finansową. I podobno biskupi powiedzieli: „N I E !”. Co wystarczyło, żeby ta pani, która rządzi edukacją, wycofała się. Zapowiedziała zwłokę – i zgodnie z ich metodą „konsultacje”.

Te konsultacje to oczywiste oszustwo, bo: 1. Powołują tylko swoich zwolenników – posłusznych. 2. I tak nie liczą się z opiniami „gremiów” doradczych. Ale to już inna sprawa. W każdym razie: wbrew Episkopatowi gimnazjów nie zlikwidują. To jest jedna (jedyna?) korzyść z niewykonania zapowiedzi!

Gimnazja mają zresztą różną opinię – jest i trochę dobrych gimnazjów. Tak nawiasem – są to najlepsze wylęgarnie ateistów i agnostyków! To też wartość – niezamierzona, ale znacząca.

A skoro już gimnazja zostaną, to warto by popracować nad ich poprawą. „Poprawa” to nawet niezbyt adekwatne określenie, bo one wymagają kapitalnej zmiany. Według mnie są trzy argumenty i zadania, o których do tej pory nie pisałem – lub pisałem marginalnie.

1. Nauczyciel. Jeżeli są specjaliści, którzy są szczególnie przygotowani do nauczania początkowego – i słusznie – to tym bardziej powinni być szczególnie przygotowywani i nauczyciele gimnazjów. Nie na krótkich i formalnych „szkoleniach”, ale na prawdziwym i rzetelnym studiowaniu. Wyobrażam sobie taki program specjalizacji. To nie mogą być „przedmiotowcy”, ale fachowcy od wychowywania w tak trudnym okresie rozwoju.

2. Zrozumienie uczniów. Powinna powstać poważna placówka naukowo-badawcza na temat gimnazjów i etapu rozwoju uczniów objętych tym programem. To najłatwiejsze: można (czy to w ramach rekompensat, czy za poparcie PiS-u) dać taki instytut komuś swojemu. „Pies drapał” – byle był!

3. Nacisk na języki obce. No i coś szczególnie ważnego – choć tylko trochę związane z tym co wyżej. Skończmy z fikcją nauki języków obcych. To krzywda dla młodziaków. Dziś angielski jest naprawdę potrzebny – a nauka jest w ogromnej większości fikcją! Nawet jeżeli Kaczyński wyprowadzi nas ze Wspólnoty Europejskiej, to język jest i będzie koniecznością!

Zainteresowanych uzasadnieniem istnienia gimnazjów jako rozwiązaniem problemu rozszczepienia dojrzewania odsyłam do moich publikacji, których było sporo. Najnowsza jest tutaj – w Roczniku TNP.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s