Zapraszam do lektury tekstu prof. Napoleona Wolańskiego.

Mam od więcej niż pół wieku przyjaciela, który jest uczonym znanym w świecie, mniej w Polsce. Tu nie mógł bowiem doczekać się przyzwoitego warsztatu pracy – i przez kilkanaście lat pracował w Ameryce. No, nie on jeden. Znam kilku, których znano i ceniono w świecie, którym w kraju nie ułatwiano życia – żeby nie powiedzieć, że rzucano im kłody pod nogi… Owóż profesor Napoleon Wolański przysłał mi swoje refleksje, których część wydała mi się ciekawa na tyle, że postanowiłem umieścić je w blogu. Profesor jest antropologiem – ale dużo miał do czynienia z medycyną, może z racji auksologii. Zamieszczam więc tekst – i zachęcam do lektury.

Przyszłość medycyny leży w profilaktyce twórczej, to znaczy przestrzeganiu higieny szeroko rozumianej oraz stwarzaniu warunków życia i rozwoju poprzez odpowiednie żywienie i tryb życia. Druga rzecz to inżynieria genetyczne. Kiedyś nauczymy się reperować genotyp, wymieniając geny, usuwając z populacji obciążenia genetyczne. Obecnie w związku z zachowaniem przy życiu osób przez naturę skazanych na śmierć, a oni nie tylko sami przeżywają, ale płodzą uszkodzone genetycznie potomstwo, rozpowszechniamy wady genetyczne. Grecy dzieci kalekie zrzucali ze skały, eliminując wady z puli genowej populacji. My będziemy w przyszłości naprawiać geny. To są najważniejsze postulaty dla rozwoju medycyny.

Reperacja genów jest więc rzeczą ze wszech miar pożyteczną, to humanitarny sposób na korygowanie puli genowej kolejnych pokoleń. To przeciwieństwo eliminacji osobników uszkodzonych genetycznie. Jednak modyfikowanie genomu jest sprawą kontrowersyjną. To nie chów zwierząt, chociaż i to jest kontrowersyjne, podobnie jak rośliny genetycznie modyfikowane, bowiem do określonych zestawów genów determinujących właściwości organizmów żywych jesteśmy na drodze selekcji w trakcie ewolucji przystosowani. Ale pewne rośliny i wydzieliny (a może i części ciała) zwierząt mogą być nie obojętne dla organizmu, nawet trujące, dlatego wytworzenie takich modyfikacji może być szkodliwe. Dopiero po kilku pokoleniach okażą się tego skutki. Nie jest jednak wykluczone wstawianie takich genów, które modyfikowałby recepcję czynników środowiskowych, w jakie wyposażone są inne organizmy żywe, być może nie tylko zwierząt, ale i roślin czy mikroorganizmów.

Nadużywanie słowa ekologia (ekologiczna żywność, ekologiczne warunki, itp. itd.) spowodowało kryzys ekologii i zamykanie naukowych zakładów i instytutu o tej nazwie. Niestety zaczyna się to samo ze słowem antropologia. Zacząłem dyskusję na ten temat.

Nie akceptuję nadużywania słowa antropologia, trzeba wiedzieć o sposobie jego używania w historii nauki, ale używać tej nazwy współcześnie dla różnych celów chyba nie jest słuszne, wprowadza to zamieszanie. Bowiem można się porozumieć z osobami mówiącymi innymi językami, ale nie z osobami rozumiejącymi dane słowo inaczej (w inny sposób).

Uważam, że w Polsce jest jedna antropologia, a problemy amerykańskiej antropologii kulturowej o nieco szerszym zakresie to nasza etnologia z etnografią oraz pewne ujęcia na pograniczu filozofii i socjologii. Zastanawiam się jak się do tego ma kulturoznawstwo? Natomiast antropologia podobnie jak i zoologia ma na końcu słowo -logia, a więc nauka, ma go i mikrobiologia, nie ma zaś botanika. Jest więc pewien bałagan, a może tylko brak konsekwencji w terminologii.

Jednak obawiam się, że słowo antropologia może się stać wytrychem na wszelkie potrzeby, podobnie jak ekologia. Natomiast, jak już wspominałem uważam, że filozofia to zbiór światopoglądów, idei – a więc pewna wiedza, zaś przez naukę (logos) rozumiem to, co poznajemy zmysłami, a nie konstrukcje umysłowe (wirtualne).

Ludzie, którzy mają jakieś głębsze zainteresowania intelektualne wybierają przedmioty takie jak fizyka, chemia, biologia, chyba specyficzny rodzaj ludzi wybiera matematykę czy astronomię. Natomiast studia medyczne, inżynierskie, farmaceutyczne, pedagogiczne wybierają ludzie zainteresowani konkretnym zawodem. Jest to chyba inny typ umysłowości, a może wyborem innego celu życia. Chodzi im albo zdobycie odpowiedniej pozycji społecznej, wolnego zawodu lub dobrego zarobku, a może wszystkich tych rzeczy łącznie. Wedle opinii medyków w dodatku studia medyczne nie rozwijają intelektu, ale wymagają wklepywania pamięciowego olbrzymiej ilości formułek.

Zastanawiam się, czym właściwie jest biologia, co wnosi nowego. Otóż fizyka to struktura, chemia to metabolizm, a to, co nowego wnosi biologia to fizjologia, czyli układ systemów i ich integracja na poziomie organizmu. To bardzo ważne, a zaczyna być lekceważony ten poziom integracji, a to on odpowiada na zmiany naszego otoczenia przyrodniczego i społecznego. Człowiek, jako osoba reaguje nie zmianami w komórkach, ale w sposób zintegrowany na poziomie zespołu układów, a więc na poziomie organizmu. Dodatkowo ważny jest poziom przystosowania biologicznego na poziomie populacji, a kulturowego na poziomie społeczeństwa. Nawet komórki własnego ciała eliminują inne komórki, a więc korygują własny organizm. Człowiek w skrajnej sytuacji może pozbawić się własnego palca czy kończyny, ratując organizm, jako całość. Tak więc altruizm ma podłoże biologiczne.

Pewni ludzie mówią, że istnieje płeć somatyczna i umysłowa. Że „wyznawana” płeć, to zmiana struktury czy funkcji mózgu. No dobrze, a gdy ktoś nie toleruje laktozy, bo nie wydziela laktazy, to przecież uwarunkowane jest także genetycznie – to czy to także jest normalne? A czy każda inna wada genetyczna, to także normalność? Uważam, że wszelkie nie typowości w budowie czy czynności organizmu, to na ogół wady genetyczne. I homoseksualizm jest także wadą genetyczną. Więc czy trzeba ją wychwalać, a niektórzy zwani gejami i lesbijkami, nawet się tym chlubią. Problem jest w gruncie rzeczy biologiczny, a w pewnym sensie biomedyczny. O ile sprawa dotyczy mózgu może to podlegać ocenie psychiatrów, ale to także medycyna. Płeć mózgu jest kształtowana przez hormony płciowe już w okresie jego kształtowania się, a więc w okresie embrionalnym i płodowym, jest więc pośrednio uwarunkowana genetycznie i jeśli jest niezgodna z wykształconymi narządami płciowymi, może być traktowana, jako wada genetyczna. Osoby z wadami genetycznymi mogą być traktowane, w pewnym sensie, jako kalekie. Skoro społeczeństwo buduje urządzenia pomagające w poruszaniu się kalek (delikatnie mówi się o niepełnosprawności), to powinny być także objęte odpowiednią opieką osoby o niezgodności między płcią cielesną a płcią mózgową. Jednak opieka nad osobami z wadami genetycznymi czy kalectwem, to co innego, aniżeli manifestowanie swego kalectwa czy odmiennej orientacji seksualnej. To sprawa prywatna i w pewnym sensie wstydliwa. W każdym razie nie powinna być zarówno manifestowana, jak i piętnowana, natomiast może, a nawet powinna, jak inne anomalie, podlegać ochronie prawnej. Ponad to wszystko co napisałem, „płeć mózgu” jest dyskusyjna, wiele osób w tym badacze (neurofizjolodzy) mają do tego zastrzeżenia. Wysuwana jest także koncepcja „płci kulturowej”. Wszystko to jest dyskusja dla dyskusji. Kto chce niech wierzy…”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s