Jestem i przeciwny aborcji, i za swobodą decyzji. Można?

Jako lekarz (może dlatego, że byłem długo pediatrą) jestem przeciwnikiem aborcji. Kiedyś uczniom dość obrazowo tłumaczyłem, na czym polegają „skrobanki”. Nie po to, żeby szokować, ale żeby zmusić do zastanowienia nad antykoncepcją i do poważnego traktowania życia seksualnego. I dziś nadal chętnie uczestniczyłbym w profilaktyce aborcji – ale dobrowolnej, opartej na własnej decyzji kobiety. 

Niezależnie od tego, że jestem wrogiem aborcji, mam szereg refleksji. Przede wszystkim: jestem twardo za wolnością obywateli! 

I przeciwko pięciu sprawom.

1. Nie dla władzy kościelnej nad nie-wyznawcami. Kościół ma prawo od swych wiernych żądać czego tylko chce – i co uważa za ważne. Ale oburza mnie próba (kolejna?) narzucania swych poglądów wszystkim. A biskupom nic do tego, poza oczywiście ich wyznawcami.

2. Nie dla domowych amatorskich zabiegów. Jak byłem studentem, to w Polsce był całkowity zakaz aborcji. Tak, jak WE WSZYSTKICH PAŃSTWACH O WŁADZY AUTORYTARNEJ – w tym w ZSRR a wcześniej w Niemczech hitlerowskich. I pamiętam, że na medycynie sądowej były czymś powszechnym sekcje młodych kobiet zmarłych na sepsę (praktycznie nie było antybiotyków). Zabiegi robiły znachorki, a z macic zmarłych wydobywaliśmy różne przedmioty – na przykład gałązkę zestruganą z dwóch końców… Bywały macice poparzone wewnętrznie jakimiś środkami żrącymi. To było straszne. Biedota ginęła na sepsę w wyniku powikłań po domowych aborcjach. A zamożne kobiety? Radziły sobie…

3. Nie dla wmawiania poczucia winy. Nie jest prawdą, że  z a w s z e  występuje psychologiczny zespół depresji postaborcyjnej. To jak i z innymi sprawami: jak się wmówi poczucie winy, jak się kłamliwie pokaże późne płody jako obiekty aborcji, to u wrażliwych taki zespół może i wystąpi.

4. Nie dla „uczłowieczania” embrionów i płodów. Jestem za swobodą decyzji. Przy pełnej dostępności antykoncepcji i przy pełnej edukacji seksualnej (!) – jeżeli tylko ktoś zechce dokonać aborcji płodu, który nosi – to jest to  J E G O  i tylko jego decyzja. Razi mnie określanie płodu jako „człowieka nienarodzonego”. Nie wiem od kiedy płód jest człowiekiem (nienarodzonym) i nie mam pojęcia jakie przyjąć tu kryteria. Ale embrion to dopiero zadatek na człowieka.

5. Nie dla karania za poronienie. Ginekolodzy wiedzą, że jest ogromna ilość poronień samoistnych. Tak, jakby przyroda sama się broniła i regulowała…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s