To kiedy będą te darmowe leki?

Jednym z oszustw premier Szydło była obietnica leków za darmo dla starców po 75 roku życia. Jak i w innych sprawach – okazało się, że kłamała. Oszustwa przedwyborcze budzą brak zaufania i szacunku, zwłaszcza kiedy przypomnimy sobie, że w plugawym PRL wszyscy emeryci mieli  B E Z P Ł A T N E  W S Z Y S T K I E  L E K I. Bez względu na wiek pacjenta, emerytom mógł pisać recepty każdy urzędowy lekarz.

Byłem wtedy praktykującym lekarzem i wiem jak beztrosko pisało się te darmowe recepty. Jestem przekonany, że często były dokonywane oszustwa – bo nikt tego nie kontrolował, a emeryci leków nie szanowali. Odbierali z apteki, a potem nawet nie rozpakowywali (oczywiście nie wszyscy i nie zawsze! – ale na pewno wielu). Jak zmarła bliska mi osoba, to w jej szafce znaleźliśmy prawie kubeł nierozpieczętowanych leków… Bo co darmo – tego się nie szanuje.

Dlatego byłem od początku sceptyczny w stosunku do obietnicy pani Szydło – i takim pozostaję. Powinna być odpłatność, choćby symboliczna. Doświadczenie uczy, że nawet gdyby to były dwa złote ryczałtu – to już to zapobiegłoby marnotrawstwu. Zdecydowanie przeciwny jestem takim świadczeniom dla zamożnych emerytów. Jest wielu takich, którzy otrzymują godziwe kwoty i stać ich na zapłacenie. Wiem to po sobie: nie jestem szczególnie uprzywilejowanym emerytem, leki stanowią znaczny element mego budżetu, ale nie potrzebuję darmochy. Natomiast dla emerytów ubogich  W S Z Y S T K I E  lekarstwa powinny być znacznie dofinansowane, a jedynie dla najbiedniejszych całkowicie bezpłatne. I słuszne byłoby, żeby recepty ulgowe wystawiali tylko właściwi lekarze domowi czy rodzinni (jak ich tam zwał).

Zanosi się na to (obym się mylił), że owa opracowywana lista leków darmowych obejmować będzie tylko leki najtańsze. Tak, by oszustwo pani Szydło pokryć niby to realizacją, ale w praktyce dla emerytów niewiele będzie to oznaczać. Jeśli naprawdę ma to być pomoc dla zagrożonych utratą zdrowia i zbyt biednych, by swoje zdrowie ochronić, to nie powinno być takich ograniczeń.

A tak na koniec spójrzmy na dzisiejsze leki nieco szerzej. Pamiętam leki z poprzedniej epoki, które nie były szczególnie drogie i w swej masie były krajowej produkcji. Wiem oczywiście, że przemysł farmaceutyczny ponosi koszty – pewnie niebagatelne – badań naukowych, produkcji nowych leków, rozwoju nauki farmakologii. Może nie tylko takie koszty, ale także i koszty opracowania nowych szczepień. Może i finansują w jakimś stopniu rozwój nauki w ogóle. I realizują różne inicjatywy nie mające związku z farmacją, jak znany klub piłkarski Bayer Leverkusen. No, jak to milionerzy…

Ale kiedyś leki były tańsze, mieliśmy dobrze rozwinięty przemysł farmaceutyczny i w znakomitej większości (jak sądzę) polskie produkty pokrywały zapotrzebowanie. Czy nie jest czasem tak, że w ramach prywatyzacji nasz przemysł farmaceutyczny sprzedaliśmy wielkim koncernom zachodnim, a nowi właściciele polikwidowali zakłady – i teraz u nich musimy kupować leki po cenach bardzo zawyżonych? Bo jest „tajemnicą poliszynela”, że przemysł farmaceutyczny daje krociowe dochody. Że dlatego leki są tak drogie – i że na ich cenę nasze Państwo nie ma wpływu. Pewnie to już nie do odrobienia, nie do naprawienia – o ile mam rację i są to fakty, a nie tylko domysły.

Faktami na pewno są obietnice przedwyborcze. Warto do nich wracać, tak dla bezpieczeństwa. Żeby wiedzieć, z kim ma się do czynienia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s