Czy minister edukacji zachowa twarz? Podpowiadam: gimnazjów nie zlikwiduje, ale może zapewnić fachowców od pedagogiki gimnazjalnej, których pilnie potrzebujemy.

Kiedy zobaczyłem w telewizji obecną minister edukacji, to ogarnęło mnie przerażenie. I przypomniałem sobie, że każda kolejna władza obsadza to stanowisko odpadkami. Kto by dziś potrafił wymienić po nazwisku kolejnych ministrów? Nie pamiętamy ich, bo niczym się nie zasłużyli. Nie przedstawiali sobą autorytetu, klasy. Zawsze to stanowisko dawano jakimś zasłużonym (czym właściwie?). Tak jest i teraz. Naprawdę ciekawe: jakie zasługi dla PiS ma ta pani? Ktoś wie?

A marzy mi się by  M I N I S T R E M  E D U K A C J I  był ktoś o niekłamanym autorytecie. Ktoś powszechnie znany i cieszący się zaufaniem. Ktoś, kto nie zmieniałby się co kilka miesięcy wraz z gabinetem – ale apolityczny i bezpartyjny. Kto miałby wizję edukacji i pewność, że będzie miał szansę wizję tę realizować. No, obecna minister nijak mojemu ideałowi nie odpowiada.

Pewnie tak, jak i inne działaczki PiS, ani myśli realizować obietnic. Kłamstwo i oszustwo jest dotąd cechą zasadniczą rządów Kaczora. Ale w przypadku gimnazjów – to akurat bardzo dobrze!

Od lat walczę o gimnazja. Moja praca zawodowa, naukowa i społeczna upoważnia mnie do zajmowania się tą problematyką. Pisałem o tym szereg razy – m.in. tutaj.

Wiem, że gimnazja są koniecznością. Tyle że nie takie, jak są dziś w większości. Brakuje bowiem przygotowania nauczycieli. Gimnazja zapełniają nauczyciele-przedmiotowcy, mający symboliczne tylko przygotowanie do pracy z uczniami w okresie ich dojrzewania. A praca w gimnazjum jest przede wszystkim bardzo trudna pod względem wychowawczym.

Na studiach pedagogicznych istnieje szczególne przygotowanie do pracy w nauczaniu początkowym. I dobrze. Właśnie na ten wzór powinny zaistnieć wydziały pedagogiki gimnazjalnej.

Oczywiście równie ważny jest i program gimnazjów, i baza lokalowa. Z tym drugim jest dziś chyba najlepiej.

Co teraz będzie z gimnazjami? Minister nie zlikwiduje gimnazjów, bo natrafi na opór. Nauczyciele podstawówek zdają sobie sprawę z tego, że wprowadzenie ośmioklasówek zniszczy podstawówki. Związki zawodowe nauczycieli będą więc przeciw. I oczywiście jest przeszkoda taka, jak ze wszystkimi obietnicami obecnej władzy: brak pieniędzy. Jednak pojawił się jeszcze jeden sojusznik w obronie gimnazjów: Kościół katolicki! Prowadzi, jak się okazuje, wiele gimnazjów prywatnych i z tego biznesu bez walki nie zrezygnuje. Jak rzadko, akurat w tym przypadku jest mi z nimi po drodze.

Gdyby więc pani minister chciała wyjść jakoś z twarzą z tej sytuacji, to powinna zawalczyć o „sanację gimnazjów”. O poziom zawodowy nauczycieli… Wiem, przesadzam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s