Kaczyński jak Piłsudski? Na razie tylko w jednym: braku talentu w doborze współpracowników.

Wiek skłania do refleksji i powściągliwości, więc nie chciałbym mieszać się do polityki. Nigdy nie była to moja ulubiona sfera działania – a zwłaszcza już ostatnio. Chociaż i niedawna przeszłość napawała uczuciami dalekimi od entuzjazmu. Może prościej: napawała wstrętem. Na to, co teraz jest, konsekwentnie zapracowała Platforma.

Jak już jednak pisałem: trudno syfilis leczyć dżumą (chociaż leczyło się malarią!).

Skąd więc dokładnie bierze się mój niepokój? Otóż może byłbym spokojniejszym (i może nawet chamstwo zwycięskich „posłów” i marszałka Sejmu można by jakoś przełknąć), gdyby zrealizowało się siedem warunków. Jakich?

1. Gdyby samozwańczy dyktator na starość (i na pewno już nieudolność – w jakim stopniu?) otaczał się ludźmi budzącymi szacunek, zaufanie, nadzieję. 2. Gdybym znał jego plany – choćby ten projekt konstytucji, który gdzieś znikł (kto go zna i wie, gdzie można się z nim zapoznać?). 3. Gdybym dostrzegł w jego otoczeniu ludzi wiarygodnych, godnych zaufania. 4. Gdyby on sam nie budził niepokoju stanem psychicznym. 5. Gdyby nie ryzyko utraty naszej pozycji w UE i NATO. 6. Gdyby nie ewidentne oszustwa w przedwyborczych obietnicach i zapewnieniach Szydło i Dudy. 7. Gdyby istniała pewność, że nie dojdzie do rozlewu krwi.

Ale tak nie jest. Przeciwnie: Kaczyński otacza się zgrają osobników prymitywnych – lub budzących podejrzenie psychopatii. Zgłosiłem się więc do Komitetu Obrony Demokracji. Wiem, że korzyści tam ze mnie mieć nie będą. Ale jeżeli – tak jak mówią zwycięzcy – demokracji nic dziś nie zagraża, to jej obrona jest bezprzedmiotowa. Jeżeli jednak (a tak wygląda) grozi nam dyktatura Kaczora pociągającego za sznurki swoje marionetki – to KOD jest potrzebny. Jako ruch masowy, widoczny, trudny do ignorowania.

Słyszę głosy, że Kaczyński próbuje wzorować się na Piłsudskim. Łączy ich chyba tylko jedno: brak talentu w dobieraniu kadr. Ja pamiętam Piłsudskiego – byłem nawet na jego pogrzebie. Jak na razie to różnic jest więcej, bo „Dziadek” (jak go zwali lubiciele – a miał też bardzo wielu wrogów głęboko go nienawidzących) miał piękną kartę w tworzeniu niepodległego Państwa. Tego zaiste trudno się dopatrzeć w przeszłości „Kaczora”. Jednak dużo mu brak do Piłsudskiego, a do porównań bardziej jakby pasują inni dyktatorzy dwudziestego wieku.

Ale przecież jeszcze nie znamy zamysłów Kaczyńskiego. Miał przecież Piłsudski przewrót majowy (ponad 400 poległych…). Miał rozgonienie Sejmu. I miał Berezę Kartuską dla byłych posłów opozycji… Czy to tu mają pojawić się podobieństwa?

No cóż. Moi przyjaciele mówią „pożyjem – uwidim” albo jakoś podobnie. Nic nam innego chyba nie pozostaje?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s