Na Święta życzę wzruszeń zamiast telewizyjnej publicystyki!

Świat nasz wiruje. Mam parę spraw do poruszenia, ale atmosfera nie sprzyja. Myślę, że nietaktem byłoby teraz zaprzątać uwagę moich Drogich Czytelników i Komentatorów sprawami społecznymi i politycznymi. Trudno o nich pisać, gdy zbliżają się Święta. Życzę więc, by na te dni opuściło nas szaleństwo, które się obok kłębi. Może najlepiej, żeby w ogóle ucichło? Ale skoro nawet życzenia powinny być trochę realistyczne, to życzmy sobie po prostu przerwy w oglądaniu programów publicystycznych – choćby tylko przez kilka dni.

Nawet ja, ateista, tych kilka świątecznych dni lubię. Fakt, że one są chyba odwieczne – jeszcze przedchrześcijańskie, pogańskie, „od zawsze”. Z wielu obrządków niektóre są niestrawne żołądkowo i wątrobowo (przypominam!), ale wiele jest wzruszających. I tak już od kilkudziesięciu lat pamiętam jedno ze wspanialszych moich przeżyć estetycznych, emocjonalnych – z „Utrenii” w tutejszej drewnianej cerkwi. Nabożeństwo trwało godzinami, a było pięknie: śpiewy, wystrój wnętrza, światło świec… Wypada mi tylko życzyć podobnych przeżyć wszystkim moim znajomym z ekranu. I nie tylko im, bo także wszystkim tym, z którymi jakoś los mnie spotykał. Najlepszego!

Osobliwe życzenia dla dra Piotra Toczyskiego: najlepszego i dzięki Ci za dotąd – z nieśmiałą prośbą o nadal! Piotr redaguje, poprawia błędy i styl, ale także uzupełnia teksty. Bo ja – jak to staruszkowie – czasem miewam trudności z przypomnieniem sobie szczegółów. Problem jest zwłaszcza z nazwiskami: kiedyś przez parę dni męczyłem się nie mogąc przypomnieć sobie nazwiska… samego Zygmunta Freuda! Chcę więc wyznać publicznie, że wkład Piotra w mój blog jest zasadniczy – i przy okazji zbliżającego się Nowego Roku życzę mu rychłej habilitacji – i w ogóle zadowolenia z pracy. O dorobek jestem spokojny, bo jest już znaczący – a gwarantuję, że będzie się dalej rozwijał, nie tylko przy okazji blogu (he-he!).

Gdyby nie redaktor – który kiedyś był u mnie w harcerstwie, a później pracował dla wydawców internetowych i na uczelniach – nie byłoby tego blogu. Nie przyszłoby mi do głowy coś podobnego, a gdyby nawet, to samokrytycznie nie odważyłbym się z powodu… ortografii. Nieprzypadkowo trzy lata temu tuż przed Świętami zachęcałem, żebyśmy wprowadzili ortograficzną dowolność. Nigdy bowiem ortografii nie opanowałem i tak już z pewnością zostanie. Mogę sobie wyobrazić reakcje czytelników, gdybym pisał z błędami (a pisałbym…).

Raz jeszcze dziękuję Czytelnikom za cierpliwość i życzliwość (rzadko bywam opieprzany)! I najlepszego dla Wszystkich. Życzę Wam pięknej zimy, której na razie mi tu brakuje. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s