Zamiera polska specjalność: biomedyka.

Kiedy pracowałem w Kolonii, brałem udział w międzynarodowym seminarium pedagogów. Miałem tam, na zaproszenie organizatorów, referat o przedmiocie „biomedyczne podstawy rozwoju i wychowania” w Polsce. Uczestniczyłem w opracowaniu programu tego przedmiotu i byłem bardzo zaangażowany we wprowadzanie go na studiach pedagogicznych. Byłem pierwszym kierownikiem katedry „biomedyki” na UW, redaktorem i współautorem nominowanego do nagrody podręcznika z tej dziedziny. Organizowałem przez lata tygodniowe seminaria wykładowców.

Okazało się, że jest to nasz oryginalny pomysł. Polska „biomedyka” wzbudziła w Kolonii znaczne zainteresowanie. Poproszono mnie nawet, bym rozważył możliwość zorganizowania kilkudniowego międzynarodowego seminarium w Polsce. ówczesne ministerstwo nauki podjęło zadanie. Zgłosiło się kilkunastu profesorów z zachodniej Europy. Byliśmy dumni, że możemy czymś oryginalnym zaimponować Zachodowi! Niestety, w planowanym terminie nastąpiła katastrofa czarnobylska i uczestnicy odwołali przyjazd…

Bardzo zaangażowany w realizację przedmiotu był prof. dr Napoleon Wolański (równie wiekowy jak ja…). Też był redaktorem podręcznika. Otrzymuję dość regularnie jego e-maile (wysyłane do wielu osób, ale jednak ograniczonej grupy – więc namawiałem, by uruchomił swój blog). Właśnie dostałem jego list w sprawie nauczania studentów o rozwoju dziecka i oddziaływaniach środowiska na rozwijające się dziecko. Ograniczają jego wymiar w różnych uczelniach. Niektóre już w ogóle go zlikwidowały. Podzielam niepokój: przedmiot zamiera.

Przekonywanie do potrzeby przekazywania wiedzy o biologii człowieka, auksologii, nauki o zdrowiu czy seksuologii w przebiegu studiów (co najmniej pedagogicznych, ale też psychologicznych i wszystkich przygotowujących nauczycieli) nie jest konieczne. Chyba nikt nie wątpi w sens tego? Gdybym miał go uzasadniać, to mógłbym napisać spory artykuł. Kto się tym interesuje, niech przejrzy podręcznik i przekona sie, że treści są  N I E Z B Ę D N E  pedagogom, nauczycielom, wychowawcom.

Nie wiem co możemy zrobić, by ratować przedmiot. Jest bowiem problem praktyczny: kto ma uczyć biomedyki? Jak mają być przygotowani wykładowcy i skąd mają pochodzić? Przedmiot jest likwidowany nie tylko z powodu ignorancji decydentów (pedagogów…). Także, a może przede wszystkim, z braku ewentualnych wykładowców. Jest to problem zasadniczy. Bez jego rozwiązania nie widzę dla przedmiotu żadnej przyszłości.

Kiedyś pochodzili głównie ze środowiska medycyny szkolnej. Dziś medycyny szkolnej nie ma, a w jej odbudowę nie wierzę (pisali o tym moi szanowni komentatorzy). Skąd więc wziąć wykładowców? Pierwsza myśl: może mogliby to być doszkoleni absolwenci AWF-ów? Akademie Wychowania Fizycznego zajmują się przecież biologią człowieka. Ma rację prof. Wolański, że się niepokoi. Niepokoję się i ja.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s