Przedszkolankom warto podnieść zarobki.

Tak bywa, że w komentarzach pod moimi tekstami jawi się nieraz zupełnie inny problem. Tym razem pojawił się problem małych dzieci. Akurat na przedszkolakach się nie znałem – to była taka „dziura” w moich kompetencjach. Ale jak do tramwaju wsiadała grupka dzieci – i przerażona opiekunka z obłędem w oczach – to budziło we mnie zawsze szacunek i współczucie dla „wychowawczyń przedszkola” (jak je wtedy nazywano). Opanowanie grupy dzieci żywych jak rój pszczół, rozsadzanych energią, to był „majstersztyk”. A dziś jeszcze dochodzi (czego wówczas nie było) odpowiedzialność prawna za najdrobniejszy uraz podopiecznych. Zaraz jest prokurator, proces, odszkodowanie… Brrr! Może więc te odblaskowe kamizelki mają sens?

A nauczycielkom przedszkoli – jak to mówią młodzi: „S Z A C U N”. Podziwiam. Jak ja bym był na miejscu Kaczyńskiego, to akurat im podniósłbym pobory wielokrotnie. Bo to chyba święte osoby?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s