Żądajcie od władz zlikwidowania smogu. Nim zginiecie marnie, zatruci…

Przeczytałem przed chwilą, że do szpitala w Krakowie trafiło aż 120 osób z powodu smogu: „W ciągu niespełna dwóch tygodni lekarze z pięciu badanych miast: Krakowa, Wrocławia, Warszawy, Katowic i Zakopanego leczyli około 390 ofiar smogu. Aż 120 pochodziło z Krakowa. W ponad dwukrotnie większej Warszawie z powodu smogu do szpitala trafiły 132 osoby. – Z naszych analiz wynika, że co dziesiąta osoba hospitalizowana w momencie ataku smogu była przyjęta do szpitala właśnie z powodu zanieczyszczenia powietrza – mówi Łukasz Adamkiewicz, ekspert HEAL Polska. Dane HEAL pochodzą zaledwie z dwóch tygodni, z okresu między 24 października a 6 listopada” (cały tekst: http://krakow.wyborcza.pl/krakow/1,44425,19246906,nasze-zdrowie-a-smog-bezwzgledne-i-zatrwazajace-dane.html).

Choć bardzo mi tych zatrutych żal, to nie dziwię się. Byłem w Krynicy (!) – śmierdziały spaliny. Byłem (już dawno) w Warszawie – też śmierdziało. Czytałem, że w Zakopanem bywają komunikaty, by nie wychodzić z domu, bo smog przekracza ileś tam razy normy… Zatruwamy ten świat i chyba nie przewidujemy konsekwencji…

Czytałem też – i to nieraz – że w Krakowie smog pochodzi z węglowych kominów. Tylko tak sobie myślę: w Krakowie zawsze były piece kaflowe, niekiedy nawet piękne i ozdobne. Dzieła sztuki (no, oczywiście nie wszystkie). I to był podstawowy sposób ogrzewania. Ale pieców węglowych chyba już nie przybywa? Nowe budownictwo już od dawna stosuje inne sposoby ogrzewania. Zresztą, w dziewiętnastym wieku smogu chyba jednak nie było?

Mnie się wydaje, że smog w Krakowie (z dużym prawdopodobieństwem) pochodzi nie od pieców, a od samochodów. A ten raban o piece i węglowe ogrzewanie to taka typowa zasłona dymna (tym razem dosłownie). To samochody są przekleństwem tej cywilizacji. Jest to nieprawdopodobny sposób na marnotrawstwo ropy (a ona się skończy – kiedy?). I jest to absurd (pisałem już o tym): w wielkiej „bryce” jedzie jedna osoba, choć jest pięć miejsc. Mogłaby jechać nawet 180-200 km na godzinę, ale w korku musi jechać 40 km na godzinę. I  S M R O D Z I !!! Rodacy: to nie piece, a samochody Was trują! A że władza sama wozi się samochodami – to zrzuca winę na piece. A  T R Z E B A  C O  N A J M N I E J  ograniczyć ruch samochodowy w mieście. Elektryczne autobusy i – tak, przyjaciele – trochę ruchu. Pochodźcie pieszo, a zapewniem: dobrze Wam to zrobi (choćby w ramach walki z otyłością!).

A kurorty – jak właśnie Krynica czy Zakopane – powinny zupełnie zabronić wjazdu samochodów. Inaczej oszustwem jest choćby nazywanie ich „zdrojami” czy pobieranie opłat „klimatycznych”! Apeluję też: jeżeli czyta mnie ktoś z władz Wysowej, postawcie znak zakazu wjazdu do Zdroju (jeszcze naprawdę czystego) przy kościele. Dalej – proszę bardzo: pieszo lub meleksami. Albo „fiakrami” (jak romantycznie!). Sam – niestety – jeżdżę tym cholernym samochodem, bo nie mam innej możliwości. Kiedyś miałem konie, ale dziś już za stary jestem i koni (niestety) nie mam. Może wystarczyłoby mi podjechać pod osiedle – ale jak dalej dźwigać zakupy? No, łatwiej krytykować i doradzać niż zrealizować…

Ale w te krakowskie piece nie wierzę. Żądajcie od władz rzeczowej debaty i rzetelnego działania. Nim zginiecie marnie – zatruci…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s