Dlaczego nowy rząd chce pozbawić nastolatki treningu dorosłości, a dzieciom odebrać dzieciństwo?

Oj dzieje się, dzieje! Skłamałbym, gdybym powiedział że jestem spokojny i mam zaufanie do nowej władzy. Tym bardziej, że pierwsze kroki są bardzo dyskusyjne. Niektóre wprost niepokoją. Będę pewnie często nawiązywał do tego, co się dzieje. Rządów Platformy miałem dość, ale… No, zobaczymy.

Nowa Minister Oświaty – tradycyjnie: nie wiadomo kto, nie wiadomo skąd… Co zdziała? Pewnie jak wszyscy poprzednicy: nic szczególnego. A może i wprost, poza zmianą ekipy (etaty!), nic. Może to i lepiej, bo zapowiedzi niepokoją.

Na pierwszoklasistach się nie znam. Nie mam poglądu i nie wypowiadam się. Ale gimnazja – to temat wielu moich publikacji. Tu akurat czuję się kompetentnym. Dostałem w tej sprawie sporo korespondencji. Jest właśnie jakaś akcja profesorów – pisali do mnie, przyłączę się.

Mój pogląd: gimnazja takie jak są – są marne. Ale potrzebna jest N I E  L I K W I D A C J A, a zmiana kształcenia pedagogów (podkreślam: wychowawców, a nie nauczycieli-przedmiotowców) z gimnazjów. I potrzebna jest zmiana stylu kształcenia, zmiana programu. O istnienie i poprawę gimnazjów będę walczył do upadłego.

Dziś załączam tekst napisany przez doktora Michała (imieniny: najlepszego!) Korbelaka. Dr Michał Korbelak jest dyrektorem lokalnej podstawówki i adiunktem w wyższej szkole w Tarnowie. A więc i praktykiem, i naukowcem. Wie co pisze, jest kompetentny. Boi się powrotu byczków z gimnazjum do podstawówki. Boi się, że ten pierwszy etap edukacji, który chyba najlepiej jeszcze w naszej edukacji funkcjonuje, ulegnie zniszczeniu. A nic to nie pomoże młodym z gimnazjów. Im trzeba akurat czegoś odwrotnego niż pozorny powrót do dzieciństwa. Im trzeba T R E N I N G U  D O R O S Ł O Ś C I!

Przeczytajcie. Do tematu na pewno będziemy nieraz wracać. Jedyna nadzieja jest taka, że władcom teraz zabraknie pieniędzy na reformę, a może i (daj Boże) czasu.

———————-

Michał Korbelak, dr

Gimnazjum – czy powrót do podstawówek?

Dość energicznie i z wielu stron rozlegają się głosy na temat likwidacji gimnazjów. Mało jest głosów przeciwnych, mało lub wcale obrony. To prawda, że tego, co jest bronić nie bardzo można. Ale powrót do podstawówek byłby tragicznym nieporozumieniem i nie rozwiązałby żadnego z problemów, który leży u podstaw niezadowolenia z aktualnej sytuacji. Powrót ten byłby szalenie groźny dla szkół podstawowych.

Należy uzmysłowić kilka faktów. Gimnazjum to szkoła, w której powinno uczyć się, a przede wszystkim wychowywać młodzież w okresie dojrzewania. Okres ten, co podkreślają od lat auksolodzy, to specyficzny etap w życiu człowieka, nie był on jak dotąd łatwym dla dojrzewających, jak też dla dorosłego społeczeństwa. Okres ten uległ znacznej komplikacji i w ostatnich stu latach stał się prawdziwym problemem społecznym i wychowawczym. Stało się tak na skutek zjawiska akceleracji rozwoju biologicznego, a także, co gorzej – rozszczepienia procesu rozwoju.

Młodzież dzisiaj dojrzewa biologicznie znacznie wcześniej i w chwili obecnej można przyjąć, że dojrzałość biologiczną osiąga około 14-tego roku życia. Natomiast dojrzałość psychiczną, emocjonalną osiąga, – co prawda różnie, ale rzadko przed 18 rokiem życia. W wieku 14-18 lat są osoby dobrze rozwinięte fizycznie, seksualnie, a infantylne i nieodpowiedzialne. W tym też okresie większość odsetek młodzieży inicjuje seksualnie, zaczyna pić alkohol i palić papierosy, bardzo często sięga po narkotyki. Natomiast dojrzałość psychiczna, o czym wiadomo jest wynikiem systemu wychowania.

Młody człowiek w wieku dojrzewania jest trudnym partnerem do rozmów dla dorosłych. Jest to okres totalnej krytyki, poszukiwania własnych poglądów i postaw w oparciu o negację zastanego porządku. A jest też tak, że system wychowania zwalnia nastolatków z odpowiedzialności za swoje czyny i postawę, więc jawią się młodzi aroganccy, brutalni, agresywni ludzie, którzy często nie maja pojęcia jak rozwiązać swoje problemy, którym dorośli nie wiele potrafią doradzić – zresztą ich wiedza w tym zakresie często jest niewystarczająca, a młodzi takiej rady mało merytorycznej nie oczekują.

Sytuację jeszcze pogłębiło, pojawienie się komputerów i Internetu. Obecnie praktycznie każdy uczeń gimnazjum posiada własny komputer i dostęp do Internetu. Dla nich obsługa komputera, korzystanie z Internetu jest czymś oczywistym i wprost banalnym. Ale ich rodzice przeważnie posiadają znikomą wiedzę o informatyce, fejsbuku, sieciach komputerowych, portalach dla nieletnich itp., i często nie są w stanie kontrolować swoich dorastających dzieci. To samo z nauczycielami; jak się szacuje – spory odsetek nauczycieli ma problem z dostępem do Internetu i jeszcze bywa, że nie zawsze potrafią z niego w pełni korzystać, i często robią to słabiej niż ich wychowankowie.

Na krytyczny okres buntu i lekceważenia nakłada się więc jeszcze i fakt, że pod względem obsługi i wykorzystania laptopa, smartfona czy iPada uczeń często znacznie przerasta swego wychowawcę, którego autorytet i tak zanika nieuchronnie. O negatywnych wpływach współczesnej cywilizacji można by jeszcze napisać bardzo dużo. Brutalność, agresja, przemoc, cwaniactwo są na porządku dziennym. Jeszcze do niedawna rzadkością bywały bójki i agresywne zachowania dziewcząt – teraz jest to na porządku dziennym, i są – jak się wydaje czasem bardziej agresywne niż chłopcy, którym też agresji nie brakuje.

Dlaczego tak się stało, że słuszna koncepcja, by trudny wiek dojrzewania izolować w specjalnych szkołach – gimnazjach dała w praktyce tak drastyczne wyniki? Wydaje się, że to między innymi problem nauczycieli stał się podstawą niepowodzeń. Nauczycieli gimnazjum nie przygotowano należycie do bardzo trudnej przecież, pracy. Nie zorganizowano akcji doskonalenia, nie pokazano im, z jakimi problemami będą się borykać. A przecież praca w gimnazjum wymaga szczególnych studiów, przygotowania, znajomości specyfiki wieku tego okresu. W gimnazjach powinni pracować szczególni nauczyciele, najlepiej o pewnych dyspozycjach psychicznych, osobowościowych. Nauczyciel ma być przede wszystkim wychowawcą. Mniej niepokoić może poziom wiedzy uczniów, niż fakt, że nie są należycie wychowani. Wychowawcy powinni mieć przygotowanie teoretyczne, ale też praktyczne. Powinni znać specyfikę rozwoju fizycznego i psychicznego okresu dojrzewania.

To bardzo ważne, by wiedzieli o problemach rozwojowych tego wieku. Powinni mieć rzetelną wiedzę o rozwoju seksualnym i o problemach aktywności seksualnej w okresie dojrzewania. Powinni znać problematykę uzależnień – ale także posiadać wiedzę na temat ich profilaktyki i terapii. Tak przygotowany nauczyciel, także inny osobowościowo niż nauczyciel szkoły podstawowej, powinien przyjść do szkoły gimnazjalnej o zupełnie innym programie i organizacji pracy niż w szkołach pozostałych. Wyobrazić można sobie taką szkołę – jako miejsce przede wszystkim wychowywania, uczenia dorosłości i odpowiedzialności. Są szkoły gimnazjalne, które, mimo braku przygotowania specjalistycznego nauczycieli – realizują program zbliżony do postulowanego. Trzeba sięgnąć do tych doświadczeń i je propagować. Postulowano, by gimnazja odpowiadały za kilka umiejętności, ale autentycznych, nie iluzorycznych, jak chociażby nauka języka obcego i opanowanie umiejętności rozmawiania, nauka informatyki, nauka biologii człowieka z problemami ochrony zdrowia i podstaw seksuologii. Bardzo ważne – autentyczna i praktyczna nauka udzielania pierwszej pomocy, wreszcie – nauka prowadzenia pojazdów mechanicznych, przy czym uczenie kultury poruszania się tymi pojazdami, odpowiedzialności za posiadane uprawnienia!

Przecież nastolatki są cudowną innowacją ludzkości, choć często są lekceważone, jako kulturowy wynalazek powojennych lat. Jak to jednak przedstawili Szekspir i Wergiliusz, „nastolatki to nie są stare dzieci ani młodzi dorośli – są stworzeniami odmiennymi, o świeżym i impulsywnym podejściu do świata” [David Bainbridge]. Ostatnio paleoantropologia pokazała nam nawet, kiedy nastolatki pojawiły się po raz pierwszy na świecie. Analiza rozwoju zębów u Homo sapiens wykazała, że u ludzi dorastanie w wieku ponad 10 lat zaczęło następować mniej więcej w tym samym okresie, kiedy mózg skokowo urósł do dzisiejszych rozmiarów. Wydaje się, że nie jest to jedynie zbieg okoliczności, lecz coś znacznie istotniejszego. Potwierdziło to skanowanie mózgów współczesnych nastolatków: w drugim dziesięcioleciu życia człowiek przechodzi głęboką restrukturyzację, osiągając swoją wyjątkowo złożoną ostatecznie postać. To prawda, że w trakcie tego dziesięciolecia mózg może dziwacznie się zachowywać, ale pod jego koniec nastolatki dochodzą do umiejętności rozwiązywania problemów, kreatywności, autoanalizy, koncentracji ambicji, komunikacji, elastyczności społecznej.

Dwudziestolatki we wszystkim są lepsze niż dziesięciolatki. A więc to ewolucja nastolatków uczyniła z nas ludzi i umożliwiła nam robienie tych wszystkich cudownych rzeczy, które ludzie potrafią robić. Nastolatki nie są wcale irytującą fazą przejściową między dzieciństwem a dorosłością, Reprezentują etap życia właściwy dla naszego gatunku i absolutnie niezbędny, by osiągać powodzenie. Cała ta restrukturyzacja mózgu oznacza, że nastolatki myślą w całkowicie inny sposób niż dorośli. Ta odmienność może nas niekiedy frustrować, ale powinniśmy ją raczej cenić, niż tłumić. A pewne szczególne cechy myślenia nastolatków musimy wręcz pielęgnować, jeżeli mamy osiągać sukcesy w przyszłości.

Jedną z nich jest kreatywność, coś, czym nastolatki się upajają. Chociaż ich procesy myślowe mogą dorosłemu obserwatorowi wydawać się nieuporządkowane, nastolatki są szczególnie sprawne w porównywaniu odmiennych koncepcji, co prowadzi do nowych punktów widzenia. Na przykład Einstein, mając 16 lat, zastanawiał się, jakby to było jechać na fali świetlnej. Wątpliwym jest czy mógłby wpaść na równie prymitywną i zarazem błyskotliwą myśl, kiedy miał 60 lat. Ponadto nastolatki, jak wiemy, są skłonne do podejmowania ryzyka. Rodzice tego nie lubią, władze tego nie lubią, ale mimo to jest coś, co nastolatków do tego skłania.

By osiągnąć w życiu powodzenie, musimy podejmować ryzyko, a adolescencja jest okresem, w którym uczymy się, co może pójść źle, a co dobrze, i co się czuje, podejmując ryzyko. Kreatywność i podejmowanie ryzyka są podstawowymi warunkami powodzenia człowieka. Są ważne nie tylko w naukach humanistycznych, ale też są kluczem do sukcesu w naukach ścisłych, w biznesie i w rozwoju, cywilizowanego społeczeństwa. Uznaliśmy, że zagrożenia związane z płcią, narkotykami i wzajemnymi relacjami są tak wielkie, że musimy przestrzegać przed nimi nastolatków. To podejście przyniosło pozytywne skutki, np. ograniczenie liczby ciąż czy zmniejszenie częstotliwości zapadania na choroby przenoszone drogą płciową i z powodu brania narkotyków. Jednakże w efekcie umysły nastolatków w zbyt dużym stopniu skupiły się na zjawiskach negatywnych. „Miłość, przyjaźń i okazjonalne spotkania mogą być pozytywnymi i przyjemnymi doświadczeniami, a wielu dorosłych zachowało cieple, wspomnienia ze swoich nielegalnych niedyskrecji z czasu dorastania”. [David Bainbridge, biolog w St Catherine’s College, Cambridge University].

Problem młodzieży w okresie dojrzewania to wielki problem społeczny. Formy opieki – wychowania, profilaktyki społecznej powinien być problemem ogólnonarodowym. To wszystko powinno być w centrum uwagi wielu instytucji, by rozwiązać palący, dotkliwy problem okresu dojrzewania. Likwidacja gimnazjów i powrót do podstawówek nie rozwiąże tych problemów, a jedynie spowoduje ogromne szkody społeczne. Jeżeli nie zachęcimy na-szych nastolatków, żeby zachowywały się jak – no cóż – nastolatki, to widoki na przyszłość będą mizerne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s