Świat zaczął się walić, a w Polsce wali się demokracja…

Zamilkłem – co mi wytykają niektórzy Bliźni – bo wydarzenia przerosły chyba mnie i moje kompetencje. Coraz więcej myślę o tym, że i mój ojciec, i mój dziadek (ten z Petersburga) odeszli zanim świat się zaczął walić, przed terrorem Stalina i Bieruta. I że mnie tak się nie udało… 

A więc po kolei.

Inauguracja Sejmu odbyła się w atmosferze świeckiej. Miłe. Nie było ukłonów dla biskupów, wody święconej (rota przysięgi mnie nie razi). Ale równocześnie arcybiskup Hoser, kiedyś jeden z moich studentów medycyny (bardzo sympatyczny), dostał od nowego Prezydenta wysokie odznaczenie. Nie wiadomo za co – ale to właśnie takimi posunięciami PiS zakorzenia się na długie lata. Niedługo tak zmienią Konstytucję, żeby „Kaczora” nic nie odsunęło od władzy. Patrząc na początek tej dyktatury wspominam, że i on był moim uczniem – ale nie harcerzem – w Liceum im. Lelewela…

Platforma – którą wspierałem latami – zasłużyła na klęskę. Może władza długo sprawowana demoralizuje? Te wycieczki koleją pani premier po kraju były żałosne (nie miała nic do roboty?). Moje poparcie definitywnie skończyło się jak do rządu powołała owe dwie damy: katechetkę na ministra spraw wewnętrznych (służby mundurowe!) i chudzinę co niszcząc kolej zarabiała krocie. Te nominacje przelały mój kielich goryczy. W ogóle rząd ten był nijaki – a jakimś wyrazem byli chyba tylko PSL-owcy?

Najpierw zmienił się Prezydent. Myślę, że Duda jest prezydentem przypadkowym. Kaczor wysunął jego kandydaturę ani na chwilę nie licząc, że wygra. Ot – po to, by uczestniczyć w wyborach. Na a on się załapał. Kim jest? Czy postawi się „prezesowi”? Będzie sobą czy marionetką? Zobaczymy. Jak dotąd nie zapewnił sobie mojej sympatii. Popełnił szereg nietaktów, szczególnie w stosunku do poprzedniej premier.

Później zmienił się Rząd. Odbyło się to wszystko jak na mój gust po chamsku – ale od dawna przyzwyczajają nas do tego stylu uprawiania polityki. Nowa premier – w moim odczuciu antypatyczna – jest pewnie „zderzakiem”, na krótko. Natomiast jej ekipa jest groźna dla praworządności i demokracji. Macierewicz chyba rzeczywiście jest chory psychicznie. Ziobro na pewno żądny jest nieograniczonej władzy („Ten pan już nikogo nigdy więcej nie pozbawi życia” wypowiedziane bez sądu…). A Kamiński dokonywał obrzydliwych prowokacji. „Kaczor” dokonał kolejnego oszustwa. Gdyby było wiadomo o „trzech jeźdźcach apokalipsy” w rządzie, to pewnie wyborów by nie wygrał.

Marzyłem o zmianie, ale nie takiej. O Polsce bez przepaści między milionerami i biedotą skazaną w najlepszym razie na emigrację. O Polsce świeckiej z  P E Ł N Ą  W O L N O Ś C I Ą  R E L I G I J N Ą  (ale bez władzy biskupów – vide Michalik w Przemyślu…). O Polsce, gdzie edukacja i wychowanie byłyby w centrum troski. I o Polsce, która twardo byłaby we Wspólnocie Europejskiej.

Dzień, kiedy obalaliśmy szlabany graniczne na granicy ze Słowacją w Koniecznej był najszczęśliwszym w moim życiu. Wtedy sądziłem, że dożyłem pięknych czasów. Dziś smutne wiadomości z Paryża. Niewyobrażalna tragedia. To będzie napęd dla ksenofobii i nacjonalizmów. Czy przyśpieszy dyktaturę w Polsce? Cóż, „pożyjom – uwidim”. Teraz nic więcej zrobić nie możemy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s