11 listopada pomyślmy o 13 grudnia. I porównajmy Kiszczaka do… Piłsudskiego.

Dziś 11 listopada, a nie 13 grudnia – ale będzie o stanie wojennym. Kilka dni temu w wieku 90 lat zmarł generał Czesław Kiszczak. Skąpe wypowiedzi tzw. „polityków” jednoznacznie osobę zmarłego potępiają. A ja – tak jak w odniesieniu do Jaruzelskiego – mam inny pogląd. I żałuję, że Polacy (przynajmniej w znacznej części) mojego poglądu nie akceptują.

Kiszczak był działaczem komunistycznym. Gdyby ktoś powiedział nawet, że był agentem sowieckim w Polsce (jak i Jaruzelski) – nie przeczyłbym. Ale ludzie się zmieniają. Zmieniają poglądy (zresztą wątpliwe – bo w PRL masa ludzi działała jak agenci sowieccy). I nie poglądy liczą się, a czyny.

Zarzuca się Kiszczakowi  p r z y g o t o w a n i e  i  wprowadzenie stanu wojennego. A jaka była alternatywa? Wojna domowa, kolejna rzeź i ruina? Nikt mnie nie przekona, że  w t e d y  bolszewicy – i NRD-owcy, a nawet Czesi – nie przebierali nogami, by wkroczyć i „zrobić porządek”. Bilans tej kolejnej rzezi można sobie symulacyjnie podliczyć.

Stan wojenny obezwładnił ludzi takich jak Macierewicz czy Świtoń. Tych, którzy znów poszliby na rzeź śpiewając, że „na tygrysy mają visy”. Pamiętam jak powszechna była wtedy postawa akceptująca walkę zbrojną. Pamiętam zapał moich harcerzy, którym śniła się walka i bohaterstwo. Stan wojenny temu zapobiegł.

I teraz być może najważniejsze. W naszej historii mieliśmy same klęski wynikające m.in. z nieudolności przewidywań, organizacji, bałaganu. Jak oni to zrobili, że taka wielka akcja – wbrew znacznej większości społeczeństwa – została tak perfekcyjnie przeprowadzona? Bo przy całym szacunku i żalu – cóż to jest kilku górników, którzy zginęli – w zestawieniu z tym, jak Piłsudski w 1926 roku obalając rząd spowodował śmierć około 400 (C Z T E R Y S T U !) ofiar? I nikt mu tego nie wypomina (a i mało kto o tym wie).

Pisałem kiedyś w „Przeglądzie”, że dokąd organizatorzy stanu wojennego żyją, to warto wypytać ich jak oni to tak perfekcyjnie przygotowali i przeprowadzili. I warto być dumnym, że raz nam się udało – w ścisłym związku z Okrągłym Stołem zresztą.

Bo w historii to niewyobrażalne, by mając władzę i aparat siłowy (i będąc pod naciskiem „sojuszników”) oddać dobrowolnie władzę. Lojalnie dotrzymać potem zobowiązań. Być pomocnym w tworzeniu NOWEGO – bo przecież i Jaruzelski, i Kiszczak wspierali Mazowieckiego i jego rząd.

Tak, wiem doskonale: poglądy wyżej wyrażone nie znajdą poklasku. Są „pod prąd”. Ja jednak – świadomy uczestnik życia od września 1939, poprzez okupację i Szare Szeregi, a potem „grupę terrorystyczną AK Krzysztof” w 1945 i 1946 roku (i potem przez cały PRL) mam taki właśnie pogląd. I nie wstydzę się go ujawniać. I martwi mnie, że zbliżające się rządy i wychowanie patriotyczno-historyczne zakłamią historię. Owo zakłamanie już się stało – teraz tylko się pogłębi…

A jaki jest Wasz (młodych myślących) pogląd?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s