Niszcząc gimnazja zniszczycie podstawówki.

Choć do wyborów jeszcze kilkanaście dni, to wynik nie taki znów pewny. Może nie wszyscy, ale wielu ludzi pamięta dwa lata władzy PiS i ich „praworządność”. Teraz PiS-owcy wyraźnie się odgrażają. A ja nie wiem na kogo głosować: przydałaby się jakaś trzecia siła. Ale nic poważnego nie widać.

Mnie niepokoi plan, powtarzany jako jedno z podstawowych zamierzeń pretendentów do władzy, by zlikwidować gimnazja. Na punkcie gimnazjów mam swoistego „bzika”. Zajmowałem się całe życie zawodowe wiekiem gimnazjalnym i uważam, że się na tym znam. Uważam, że mam prawo – ba, obowiązek! – zabierać głos. A że gimnazja stale mają wrogów i zwolenników ich likwidacji, to pisałem na ten temat już wiele razy.

Gimnazja takie jakie są – w znacznym stopniu nie spełniają swej ważnej roli. Nie dokonano najważniejszego: nie przygotowano nauczycieli! Bo nauczyciel gimnazjum to nie ma być przedmiotowiec – to ma być dobrze i wszechstronnie przygotowany pedagog, wychowawca. Skąd kandydatów na takie studia wziąć – to jeden z trudnych problemów.

Gimnazjum to wiek rozszczepienia dojrzewania. Owo rozszczepienie procesu dojrzewania opisywałem wielokrotnie. To społecznie groźne zjawisko! Polega na znacznym wyprzedzeniu dojrzałości seksualnej (głównie chłopców), jak i w ogóle biologicznej. I jednocześnie na opóźnieniu dojrzałości psychicznej, emocjonalnej, społecznej. Mój profesor mówił: „To tak, jakby neandertalczykowi dać karabin maszynowy”. Nic na to nie zrobimy z roku na rok. Można wychowywać – i trzeba – ale to proces wyjątkowo trudny i długotrwały.

Z gimnazjalistami – na ogół – szkoły sobie nie radzą. Najbardziej kompromituje szkoły kiedy dyrektor do szkoły wzywa… policję. A powinno być na odwrót – to policja, gdy ma kłopot z młodocianym, powinna zasięgać rady pedagogów. To, co jest, to jawne przyznanie się do klęski.

Nie miejsce tu na roztrząsanie problemu. Zainteresowanych odsyłam do moich obszerniejszych prac – choćby do rozdziału w ostatniej książce.

Co można zrobić likwidując gimnazja? Część uczniów – na ogół mówi się o dwóch klasach – pozostawić w szkole podstawowej. Ale to jest groźne, bo dojrzewające fizycznie osiłki rozwalą podstawówki (które na ogół są dobre) i zagrożą młodszym. Pamiętajmy: w wieku gimnazjalnym następuje eksplozja seksu, zaczyna się picie alkoholu i narkotyki. I głęboka pogarda, lekceważenie dorosłych – zwłaszcza nauczycieli.

O co (bezskutecznie) walczę? O szczególne pięcioletnie studia nauczycieli-wychowawców gimnazjów. O kompletnie inne programy nauczania. I – wiem, że się narażę, bo już kiedyś zostałem „zmieszany z błotem” – o… zniesienie obowiązku szkolnego. Kto się nie nadaje (nie chce się nadawać) do szkoły – niech z niej idzie precz. Gwarantuję, że byłoby znikomo mało takich, których trzeba by usuwać ze szkoły.

Wiem, że PiS-owcy szykują się do władzy. I że gdyby ją zdobyli, to zniszczą gimnazja. Takie, jakie są – pół biedy. Gdyby nie fakt (nie zdają sobie z niego sprawy?), że przy tej okazji zniszczą też podstawówki! Wolałbym, żeby sprawujący władzę – kimkolwiek będą – bardziej wnikliwie przyjrzeli się problemowi. Bo jak wychowywać, jak w ogóle traktować „dojrzewańców” – to jeden z najtrudniejszych problemów naszej cywilizacji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s