Czy jednomandatowe okręgi wyborcze usuną z polityki przeciętniaków?

Toczy się zażarty bój o tzw. „miejsca” na listach wyborczych. To właśnie teraz decydenci stanowią kto będzie w tej parlamentarnej ferajnie. Nam zostanie tylko formalność – wybrać kogoś z grona wyselekcjonowanych przez „Kaczora” i… No właśnie? Kiedyś przez Tuska – a dziś? Tymczasem Miller skutecznie blokuje lewicę – a przyzwoici ludzie już na SLD nie zagłosują, bo mają go dość (łasił się nawet do Leppera).

W ogóle to ciekawe: ci przywódcy skutecznie oczyszczają otoczenie z mądrzejszych ludzi. W myśl zasady: „dać w łeb póki jeszcze nie zagraża i póki nie urósł za bardzo”. No i w efekcie mamy listę wyborczą: średniaków, byle posłusznych i wiernych.

Mam pełną świadomość, że wybory u nas to kolejna fikcja. Nie mam pojęcia, czy jednomandatowe okręgi wyborcze byłyby wyjściem. Byłyby? A jeśli – to kto im sfinansuje akcję wyborczą?

Bardzo to wszystko smutne i niezrozumiałe. Może młodzi to widzą inaczej?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s