Okres fascynacji własną płcią? To normalne.

Po ostatnim moim wpisie na blogu pojawił się komentarz, który inspiruje mnie do nieco szerszego potraktowania problemu. Komentarz został jednak usunięty i nie udaje się go przywrócić (przez kogo i dlaczego? – nie wiem, będę wdzięczny za wyjaśnienia). Przy okazji: dziękuję komentatorom, od których wiele się dowiaduję, uczę. I niektóre komentarze inspirują kolejne wypowiedzi. Tak sobie współpracujemy (a usunięty komentarz przywołuję w całości poniżej).

Komentator, poruszając problem samobójstw młodych ludzi, jakby sugeruje, iż młodzi chłopcy nie mają teraz takiej poradni, jaką prowadziłem kiedyś („na Nowogrodzkiej”). Dwa fakty: w poradni tej mieliśmy stosunkowo wielu młodych chłopaków, którzy oceniani byli jako geje – i dawno jej nie ma.

Dziś – po wielokrotnych deklaracjach, że homoseksualizmu się nie leczy, bo to nie choroba (a wyniki „leczenia” bywają tragiczne…) chciałbym przybliżyć teorię, której jestem zasadniczo autorem (rozwinąłem ją z lakonicznej informacji neo-freudystki). Jest to teoria przedstawiająca rozwój erotyczny – i nie tylko – od dziecka do dorosłego. Teoria ta zakłada, że istotnym elementem rozwoju erotycznego jest rozwój potrzeby więzi emocjonalnej. Potrzeba ta (zwana przez freudystów „Kontakt-Trieb”, czyli popędem do więzi) powstaje w okresie niemowlęcym. Rozwijając się, przechodzi dwa wiraże. Najpierw jest faza więzi z matką, a później (tu nawiązuję do wpisu komentarza!) etap więzi homofilnej – by ostatecznie osiągnąć kolejny wiraż i ostateczną fazę potrzeby więzi. Jest to faza heterofilna – a może heteroseksualna. Otóż prawie wszystkie dziewczęta i prawie wszyscy chłopcy przechodzą okres afirmacji, fascynacji własną płcią – i osobnikami tejże płci. Jest to właśnie faza homofilna. I w tym okresie rozwoju młodzi przeżywają niezwykle silną fascynację, przyjaźnie, związki z osobnikami własnej płci – rówieśnikami lub nieco starszymi, a niekiedy i dorosłymi. Jest to forma zakochania. Ciekawe, że zachowania homofilne dziewcząt, bardzo demonstracyjne, chyba nigdy nie budzą niepokoju – natomiast zachowania chłopców często są traktowane jako przejaw homoseksualizmu i niekiedy tacy chłopcy trafiają do poradni.

Faza homofilna jest normalną fazą rozwoju – nie decyduje o ostatecznej orientacji seksualnej. Zazwyczaj mija. U pewnego odsetka (3-5 proc.) pozostaje na całe życie, i ci chłopcy jako dorośli są gejami.

Dziś sądzę i twierdzę, że w fazie homofilnej nie ma sposobu ustalić który chłopiec zostanie w przyszłości gejem. I dlatego pół biedy, że nie ma już tej naszej poradni – bo chłopców wykazujących fascynację własną płcią – nawet jeżeli podejmują jakieś formy kontaktów, aktywności z innymi chłopcami czy mężczyznami – należy pozostawić w spokoju. Nie wolno sugerować czy wmawiać im, że są jacyś patologiczni, inni, zagrożeni – czy co to jeszcze „terapeuta” uzna.

Jest w moim przekonaniu rzeczą zasadniczą, by nie stawiać rozpoznania, nie etykietować chłopców w fazie homofilnej. Należy pozostawić ich w spokoju.

To, co tu napisałem, jest ogromnym skrótem, streszczeniem dość złożonego ale zasadniczego dla rozwoju człowieka problemu. Sam się dziwię, że udało mi się – w miarę sensownie – przedstawić tak trudny problem w takiej krótkiej formie. Zainteresowanych odsyłam do mojej ostatniej książki, w której „rozprawiam się” z błędami działań terapeutycznych sprzed lat i przedstawiam szeroko koncepcję rozwoju potrzeby więzi, jej uwarunkowań i wiraży.

Oczywiście może się zdarzyć, że chłopak sam się niepokoi, chce się kogoś poradzić, uzyskać ocenę sytuacji. Daj Boże, by nie trafił na „terapeutę”, który zacznie go „leczyć”…

 

* * * 

” jozefmichalik2 10.07.15, 19:50 / Komentarz usunięty / Co jakiś czas wybucha afera medialna związana z samobójstwem młodego człowieka.Dwa lata temu było głośne samobójstwo Stasia Fryczkowskiego z Warszawy na skutek używania marihuany.Co łączy te dwa samobójstwa?Otóż obaj chłopcy pochodzili z tzw. dobrych domów. Nie uczyli się źle , nie sprawiali kłopotów wychowawczych, wręcz byli nazbyt wrażliwi.Nie można chyba więc powiedzieć, że dom przyczynił się do podjęcia przez nich tragicznego kroku.Dom był im przychylny. Mama Dominika wychowywała go sama , ale chłopiec utrzymywał też kontakt z ojcem.Mama dbała o niego i w miarę swoich sił i możliwości starała się go wspierać.Profesor pisze (tak wykazały badania) , że istnieje diada dom-szkoła przyczyniająca się do samobójstw młodzieży. Lecz w tym wypadku takiej diady nie było.Zawiniła głównie szkoła!Jak to jest możliwe, że w dzisiejszych czasach nauczycielka może uczniów wyzywać od głąbów?Dlaczego to nie jest karane?Jak to się dzieje, że uczniowie prześladujący innych uczniów są bezkarni?Profesor już o tym pisał w swojej książce ” Seksualność dzieci i młodzieży. Pół wieku badań i refleksji”.Winny jest OBOWIĄZEK nauki, czyli PRZYMUS nauki.Nie można takiego gó…arza, jednego z drugim wyrzucić, na zbity pysk ze szkoły i niech się sam potem martwi, co dalej.NIE! Trzeba go hołubić, cackać się z nim jak ze zgniłym jajkiem do któregoś tam roku życia.A taki gó…arz , wiedząc że mogą mu naskoczyć, czuje się bezkarny i prześladuje porządnych i grzecznych uczniów typu Dominika. A po jego śmierci ma czelność jeszcze wypisywać na Facebooku że dobrze że pedał zdechł. „

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s