Władza już wie, że mamy dość takich rządów. Zwycięzca drugiej tury będzie miał dużo do zrobienia.

Żyjemy w szale wyborczym. Gorzej, że jak tylko wybierzemy prezydenta, to zacznie się – chyba jeszcze gorszy – szał wyborów parlamentarnych.

Nie bardzo wiem, kto to jest – politycznie – Kukiz. Może ma rację w krytyce? Ale sama krytyka, nawet słuszna, to za mało. Nie sądzę, by on mógł rządzić, nawet jako koalicjant. A tymczasem tu u mnie wszyscy młodzi głosowali na niego. Ma szansę wprowadzić dużą grupę do parlamentu. Będzie więc w jakiś sposób współrządzić nawet z ław opozycji, bo żadna z dwóch wielkich partii nie osiągnie przewagi dającej bezwzględną większość głosów.

A zmian by się chciało. Przecież wybory „wolne” to kompletne oszustwo! Nasze kartki do głosowania znaczą mniej niż sądzimy, skoro możemy wybierać tylko spośród tych, których nam podsunie szef partii. To tam, na tym szczeblu, decyduje się kto wejdzie do Sejmu. Czy jednomandatowe rejony temu zaradzą? Nie wiem, nie znam się na tym. Byłoby lepiej czy nie?

Bredzę jak starzec? No tak… Ale: „nie tak miało być”! Nie tylko młodzi mają dość takich rządów jak obecne. I ja mam Platformy dość. Choćby za to ustawiczne likwidowanie każdego, kto się wychyli i zaczyna coś znaczyć. Raz Rokita, później Schetyna (ostatnio wrócił), Ćwiąkalski… Doświadczył tego i Sikorski. Ostatnio Magdalena Środa – moja guru – pisze, że odmiana (pozytywna – jak rozumiem) nastąpi dopiero wtedy, gdy zaczną rządzić kobiety. Hmm? Kopacz mi się nie sprawdziła – wprowadza do rządu kobiety, ale jakieś żałosne! Z jednej strony katechetka – z drugiej postać, która współniszczyła kolej. A w roli ministra sprawiedliwości jednak wciąż mężczyźni (ostatnio jakiś dziwny…).

Kandydat Duda to niestety tylko powierzchowny szyld. Kaczyński już raz zrobił numer z Marcinkiewiczem. Dla niego kogoś szurnąć, zniszczyć – to drobiazg. Za Dudą stoi Kaczyński, a za Kaczyńskim stoją Macierewicz, Rydzyk, Ziobro i ta straszna Fotyga (pokazała się na „miesięcznicy”…). No i Pawłowicz, która po wygranych wyborach parlamentarnych byłaby pewnie kobietą-ministrem sprawiedliwości. Ich się po prostu boję (Dudy nie; ale Duda jest tylko szyldem dla nich wszystkich).

Już zaczęła się dyskusja o zmianie w Konstytucji, która może poskutkować wielką zmianą. Skoro tak, to mam trzy postulaty.

1. Likwidacja Senatu. Tego uzasadniać nie trzeba.

2. Sejm złożony ze 100 posłów. Bo ilu posłów znamy? Ilu czynnie tam działa? Jak to jest, że niekiedy w telewizji pokazują jak minister przemawia, a w sali obrad są pojedyńcze osoby? Kto zna ten „plankton”? I po co oni? Po to, by głosować jak im każe szef? Ile oni nas kosztują oficjalnie, a ile w sposób mniej bezpośredni lub wręcz nielegalny? Prawda też, że i ministrów pani Kopacz znamy tylko kilku. Jak we wtorek chodzi wzdłuż stołu i ściska dłonie, to znakomita większość twarzy – obca. Nic mi nie mówi.

3. Zaświadczenia psychiatryczne i o niekaralności od kandydatów. Bo skoro żądamy zaświadczenia z badania lekarskiego w pracy i przed egzaminem na prawo jazdy, to powinno się podobne żądanie stawiać kandydatom na posłów. Przy czym od nich musimy wymagać więcej: pełnego zdrowia psychicznego. No i niekaralności (obecnie jest w Sejmie facet z wyrokiem – tyle że kiedy wchodził do Sejmu, to wyrok się jeszcze nie uprawomocnił…).

A na koniec o Bronisławie Komorowskim. Znałem go z harcerstwa. Miałem i mam o nim dobre mniemanie. Widzę teraz przed nim duże wyzwanie. A gdyby wygrał, to – w świetle tego wszystkiego, co powyżej – będzie jeszcze większe.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s