Ogłośmy nagle Tydzień Kultury Rosyjskiej! Skoro motocykle są prowokacją, potrzebujemy demonstracyjnej kontrakcji.

Myślę, że pomysł wyprawy „Nocnych Wilków” to zaiste diabelski wymysł. Bo jak by nie zareagować – będzie źle. Jak nie wpuścimy – będzie obraza. Jak wpuścimy i będą (przed czym trudno uchronić) wrogie incydenty, to też fatalnie. Putinowska propaganda wykorzysta to, wyolbrzymi – i naszczuje Rosjan na Polaków.

Mnie – co wielokrotnie pisałem – bardzo leży na sercu pojednanie, czy wprost przyjaźń, z Rosjanami. I martwię się, że nie zmierzamy w tym kierunku. Przyszło mi więc do głowy, że warto zrobić demonstracyjną kontrakcję. Jaką? Dokładnie nie wiem, bo są lepsi ode mnie fachowcy od Rosji, znawcy kultury rosyjskiej. Wymienię jednak kilka propozycji, które można ze specjalistami skonsultować.

Otóż mogłoby to być coś w rodzaju Tygodnia Kultury Rosyjskiej. Zorganizowanego nagle – i bez ukrywania, że jest to reakcja na prowokację motocyklową. Może by zaprosić jakiś znaczący rosyjski zespół muzyczny? Musiałaby to być grupa, która dałaby radę zaistnieć w świadomości wielu Polaków. Jej mądrze rozegrany przyjazd zaistniałby też w świadomości Rosjan. Zaprosić trzeba by ich w trybie nagłym, tak żeby nie było wątpliwości jaki jest powód. I dużo trzeba by o tym mówić, przede wszystkim w telewizji.

Jeśli to za trudne, to w najgorszym przypadku można by na Stadionie Narodowym przeprowadzić pokaz filmów rosyjskich i towarzyszący mu mini-festiwal popularnych i masowo w Rosji śpiewanych pieśni. Piękne są choćby rosyjskie (no, głównie radzieckie) pieśni wojenne. Nikt ich już nie zna, a na pewno by się prawie wszystkim podobały.

Można w telewizji pokazać niezapomniany rosyjski spektakl sprzed lat: „Rewizora” Nikołaja Gogola. Dla mnie niezapomniana jest historyczna już kreacja Tadeusza Łomnickiego i Jana Kurnakowicza.

Można by też wyemitować blok programów o współpracy naukowej Polaków i Rosjan. Warto byłoby w nim wspomnieć dzieło polskich uczonych w Petersburgu czy działalność historyka Ludwika Bazylowa. I uwypuklić tę współpracę, która ma też miejsce obecnie.

Należałoby przy tym głośno powtarzać wyraźne przesłanie: reagujemy w taki właśnie sposób na prowokację, która ma nas w zamyśle Putina poróżnić, bo szukamy przyjaźni i zrozumienia z narodem rosyjskim!

Jednak bardzo się boję, że putinowskiej prowokacji ulegniemy i nie docenimy sytuacji – a w konsekwencji damy ludziom w Rosji argumenty przeciw Polakom. Dodatkowo martwi mnie to, że kompletnie nie mam zaufania do polskiego Ministra Spraw Wewnętrznych. Nie wierzę w mądrość ani choćby w kompetencje otyłej katechetki, która jakiś czas temu tę funkcję objęła (ni stąd, ni zowąd). Pocieszam się, że może to nie ona będzie podejmować decyzje (nawiasem: gdyby tak właśnie to działało, to po co w ogóle taki „minister”?). W każdym razie obawiam się, choć nie wiem tego na pewno, że obecne wyzwanie może intelekt ministra-katechetki przerastać.

Dlatego pomysł na Tydzień Kultury Rosyjskiej dedykuję nie jednemu ministrowi – nawet tak ważnemu, jak spraw wewnętrznych – ale całemu rządowi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s