Dziewczęta nie chcą ćwiczyć na WF? Nie dziwi mnie to.

Po decyzji Ministerstwa Edukacji o zmianie sposobu oceniania ucznia z niektórych przedmiotów rozgorzała dyskusja. Pomijam już mój pogląd – wielokrotnie wyrażany – że ja bym w ogóle zniósł oceny (tzw. „stopnie”). Najpóźniej od gimnazjum mówiłbym uczniom dwa razy w tygodniu: „Czego się nauczysz to Twoja sprawa. My jesteśmy od stwarzania szansy, od pomocy – ale starać musisz się sam – dla siebie”.

To dotyczyć mogłoby przede wszystkim – bo łatwe do realizacji – wychowania fizycznego. Narzeka się, że zwłaszcza dziewczęta nie chcą ćwiczyć, że rodzice piszą im zwolnienia – i że WF dziewcząt jest praktycznie prawie fikcją. A równocześnie społeczeństwo się pasie i zwłaszcza kobiety są coraz bardziej otyłe, „nieruchawe”. Pamiętajmy, ze to dziewczyna, która w okresie dojrzewania przestaje „się ruszać” – ćwiczyć – wyrośnie na spasioną, nieudolną ruchowo i chorowitą (przepraszam…) „babę”.

Ja to pamiętam już z czasów, kiedy byłem lekarzem szkolnym. Dziewczęta nie chciały ćwiczyć i przychodziły po zwolnienia. Nauczycielka narzekała, że ćwiczą pojedyncze uczennice (owszem, były i takie, bardzo nieliczne, które ćwiczyły chętnie).

Chodziłem na salę gimnastyczną i patrzyłem co się dzieje. Chłopcy szaleli – grali w tego nieszczęsnego kosza nawet w czasie pauzy. A dziewczęta? Snuły się żałośnie ubrane w jakieś hajdawery i niezgrabne. Były w pełni świadome swej brzydoty wynikłej właśnie z racji stroju i sprawności ruchowej. Z żałosną miną rzucały do tego cholernego kosza, kompletnie „na odwal się”. Nawet nie patrzyły, czy trafiły… Były zbrzydzone.

Napisałem wtedy (po raz pierwszy, bo powtarzam to od pół wieku…), że między chłopcami i dziewczętami następuje w okresie dojrzewania zasadnicza różnica. Chłopcy pod wpływem testosteronu (upraszczając) stają się muskularni , mają potrzebę ruchu – stają się agresywni i chętnie, z zapałem rzucają do kosza. Ten „kosz” – to symbol tego, że chłopcy chętnie uczestniczą w każdej formie współzawodnictwa.

Dziewczęta dojrzewają inaczej. Pod wpływem estrogenów rozwija się u nich tkanka tłuszczowa. One mają przytyć (ale z umiarem). I naprawdę „zwisa” im, czy trafią do kosza czy nie. Im zależy, by stawać się atrakcyjną, ładnie wyglądać – by zainteresować chłopaków. I gdyby zamiast nudnego i nieefektywnego programu lekcji WF dać im  T R E Ś C I  A T R A K C Y J N E , oparte o ładne stroje i ćwiczenia aerobiku czy elementy baletu – to one by ćwiczyły! Zastanawiam się od lat – jak to jest, że nikt tego nie spróbował? Że nikt z decydentów to akurat rozumiem, ale dlaczego nikt z praktyków?

Oczywiście zgodnie z krzywą Gaussa zawsze będą różni ludzie (i dobrze!). Bedą różne dziewczęta – pewnie niektórych nawet baletem ani pięknym strojem nie zachęci się do ćwiczeń. Ale gdy idzie o przeciętne dziewczęta, to jest rozwiązanie.

Podsumujmy: WF dla dziewcząt T A K. Tylko inny program, inna realizacja – coś, co będzie kształtować ich piękno ciała i świadomość tego piękna. Wtedy zwolnienia z WF-u znikną a stopnie będą niepotrzebne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s