Apeluję do „Gazety Wyborczej”: pójdźcie jeszcze dalej ze wsparciem dla księdza Lemańskiego.

Sprawa sytuacji materialnej księdza Wojciecha Lemańskiego wywołała burzę.

Najpierw Adam Michnik i Jarosław Mikołajewski tak napisali o niej w liście do Papieża: „W 2013 roku abp Hoser odwołał ks. Lemańskiego z parafii w Jasienicy (…). Wskutek tej decyzji i późniejszej suspensy kapłan, który znosił bariery między katolikami i niewierzącymi, Żydami a chrześcijanami, mieszka dziś we wsi pod Warszawą, u starego ojca, i pisze bezskutecznie kolejne rekursy do Stolicy Apostolskiej. (No właśnie – teraz powinien napisać kolejny, ale Stolica Apostolska żąda za to od księdza, który od miesięcy nie pobiera żadnego wynagrodzenia, kaucji równej trzem minimalnym polskim pensjom. Wiedziałeś o tym, Ojcze Święty?). Jest osamotniony, bo tylko nieliczni duchowni szukają towarzystwa współbrata skazanego na izolację”.

Napisałem na to: „Nie tak dawno dyskutowaliśmy, czy nie należy zrobić składki na tego duchownego. Okazuje się, że chyba trzeba. Nie mam możliwości jej zorganizować, ale chyba teraz w ślad za listem swojego redaktora naczelnego zrobi to „Gazeta Wyborcza”? Bo jak nie oni, to kto?”.

Zacytował to Onet, były tysiące komentarzy. Zareagowała nawet kuria: że przecież oferowali księdzu Lemańskiemu dom starców, a tam wikt i opierunek. Nie rozumieją – ale to mnie nawet nie dziwi – że dla kogoś tak potraktowanego łaskawy chleb (i kąt do spania) w domu starców jest propozycją obraźliwą i nie do przyjęcia. (Dobrze, że nie zaproponowali stołka przed kruchtą katedry – żeby zbierał datki w czapkę…).

Myślę więc, że skoro redaktor Michnik powiedział „A”, to trzeba powiedzieć też „B” – i dalej. Co prawda ksiądz Lemański broni się przed składką ludzi życzliwych, ale jednak jego adwokat podaje, że ksiądz nie ma środków na opłacenie formalności procesu watykańskiego.

Apeluję zatem: niech „Gazeta Wyborcza” z własnych czy zebranych środków opłaci te koszty. Trzeba Lemańskiemu dopomóc w staraniach. Chciałoby się przecież, by takich księży nie wywalano z zawodu – ale by byli codziennością. (Spotkałem ludzi z Milanówka, co mnie jeszcze zmobilizowało do aktywności w tej sprawie: ksiądz Lemański był tam wikarym przed laty i miał bardzo dobrą opinię; był lubiany i szanowany.)

Piszę to wszystko, ale w sukces nie wierzę. Do Franciszka chyba niewiele dociera – tak skuteczne jest oblepienie przez aparat… Jednak pomagać ludziom trzeba. Wysłuchałem właśnie w telewizji arcybiskupa Głódzia, który wzywał do miłosierdzia. Bo to właśnie jakieś święto tego miłosierdzia… tyle że, jak widać, nie dla wszystkich.

A na koniec ważne pytanie: czy w Kościele katolickim nie ma ochrony pracownika? Czy tam nie obowiązuje wymówienie pracy, płacy – i jakiś okres tego wypowiedzenia? Jakaś odprawa? Tak jest przecież w całym cywilizowanym świecie, nawet w wojsku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s