Nawet ateistom życzę świątecznych emocji!

No i mamy Święta. Jest zwyczaj składania sobie wzajemnie życzeń. I ja odczuwam prawdziwą potrzebę i chęć, by złożyć życzenia moim czytelnikom. Jeżeli nawet kogoś nie „wciągają” święta kościelne – to atmosfera otoczenia przecież działa. Poza tym największe święta kościelne to zaadaptowane święta pogańskie. Jakoś tak ludzkość potrzebuje świąt i odświętności. Choć deklaruję się jako ateista, przed wielu laty byłem w drewnianej zabytkowej cerkwi na „Utrenii” – czyli Jutrzni. Było to niezapomniane przeżycie artystyczne! Wspaniała reżyseria – światłocienie, ozdobne ikony, ikonostas – i te piękne cerkiewne śpiewy! Było to niezapomniane, wielkie przeżycie emocjonalne. Tylko… trwało wiele godzin.

Osobno ślę życzenia komentatorom! Czytanie komentarzy jest dla mnie wielką przyjemnością – a także nauką. Naprawdę z komentarzy dużo się nauczyłem – i za wszystkie bardzo dziękuję. Jakoś mam takiego „farta”, że komentarze w znakomitej większości piszą ludzie kulturalni – i po prostu mądrzy. I te głosy, które moje wypowiedzi uzupełniają lub korygują – nie zgadzając się ze mną, ale podając argumenty – najwyżej sobie cenię.

Po życzeniach jeszcze uwaga o ostatnim wpisie, tym o kampanii prezydenckiej. Spowodował kilka krytycznych komentarzy i kilka reakcji znajomych, w rozmowie lub korespondencji. Ciekawe: nikt się ze mną nie zgodził! I po tej dyskusji samokrytycznie chcę jakby odwołać sugestię, że prezydent nie powinien zniżać się do poziomu kontrkandydatów i w kampanii nie uczestniczyć. Fakt: wyborcy są bardzo różni. Rację mają ci, co piszą (lub mówią), że większość społeczeństwa nie ma poglądu na prezydenturę, a swe głosy oddadzą zgodnie z emocjami. A te zależą od podania ręki przez kandydata, przyjazdu wyborczego autobusu i takich tam (amerykańskich?) chwytów. Sam przecież będę głosował na Komorowskiego – poza wszystkim innym – i dlatego, że druh harcmistrz Bronisław Komorowski był kiedyś tu, w Ropkach, w chacie harcerskiej, której już nie ma. I choć żal mi go w tym autobusie, to daruję mu i wywieszę na wsi, jak poprzednio, własne plakaty (nie przeszkadza mi to, że jest zamiłowanym myśliwym).

Teraz kończę raz jeszcze życzeniami. A że nawet ateiści będą się obżerać – przyjmijcie radę. Po tłustym, obfitym żarciu ja łykam rapacholin (i dobrze mi robi). A że uzbierało mi się kilka tematów chyba ważnych – więc „do poświąt”!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s