„Żołnierze Wyklęci” zasługują i na pamięć, i na krytyczną analizę. Problem historyczny wymaga spokoju i rozwagi.

Wiem, że znów idę pod prąd. Ale historię trzeba tworzyć na zimno, bez emocji. Dość było w naszym Narodzie ofiar zrywów i działań bez sensu. Zabieram głos w tej sprawie, bo jawi się coś na kształt nowej histerii. A także – bo mam osobliwe prawo. Sam jestem „żołnierzem wyklętym” (kto chce szczegółów: Janusz Zabłocki, „Kawałki pociętego sztandaru”; jest tam nawet moje zdjęcie…).

To prawda, że bolszewicy i ich pomocnicy nie oszczędziliby elit związanych z obozem londyńskim. Czy byłby opór zbrojny czy nie, wymordowaliby lub wywieźli kogo by się dało z byłych AK-owców. W to nie wątpię. To prawda: byli ludzie, dla których wyjście z konspiracji czy wprost z lasu nie było proste. A może i było niemożliwe. I prawda też, że ofiarom tortur i mordów NKWD i UB należy się pamięć narodowa. Ofiary terroru zasługują na pamięć. Zasługują na tablicę pamiątkową – na wieńce i wspomnienia. 

Ale był też inny ruch, którego przykładem może być moja „Grupa Krzysztof”. To było porywanie się już nawet nie z motyką na słońce, a gorzej. Nasza walka (pożal się Boże…) z okupantem bolszewickim i jego pomocnikami była bez sensu. My nie mieliśmy  C I E N I A  S Z A N S  w tej walce. Nawet gdyby wybuchła trzecia wojna światowa – na co wielu wtedy liczyło.

Z naszej „Grupy Krzysztof” trzech chłopaków straciło życie z wyroków śmierci. Czwarty – właśnie „Krzysztof” – przeżył z zaocznym wyrokiem śmierci do amnestii (bo mu udzielili pomocy dobrzy ludzie). Nasza walka pociągnęła ofiary, których i tak mieliśmy dość. Tacy „wyklęci żołnierze” jak my, z „Grupy Krzysztof”, zasługujemy na pamięć i historyczną analizę – ale krytyczną. Ofiary były bez sensu – jak bez szans była nasza walka. Problem wymaga zimnej, trzeźwej oceny: czy wszyscy, co walczyli, powinni walczyć? Czy wszyscy musieli oddać życie – młode i jakże potrzebne po hekatombie wojny i okupacji? Czy nasi dowódcy i organizatorzy nie lekkomyślnie szafowali młodym życiem patriotycznej młodzieży?

A myśląc nad tym, zastanówmy się jeszcze nad czymś. Czy cywilna walka, a właściwie cywilny opór, też jest dziś doceniana? Właśnie profesorowie Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego odmówili nadania imienia Jana Zaorskiego swojej uczelni. O historii dwu tajnych uniwersytetów w okupowanej Warszawie nadal nikt nic nie wie. Nikt nie planuje ich uczestnikom pomnika. Nie będzie szumu medialnego choćby w części tylko zbliżonego do tego, jaki dziś dotyczy „Żołnierzy Wyklętych”. Dlaczego o nich wolimy zapomnieć? Może to oni są przez nas dzisiaj „wyklęci”?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s