Czy muzyka może być trująca dla psychiki?

Pisałem dwukrotnie o Richardzie Wagnerze. Najpierw, że „Cwał Walkirii” słyszeli idący na śmierć do komór gazowych więźniowie obozów, a grała orkiestra złożona także z więźniów. Po wojnie to się fatalnie kojarzyło. Tylko co winien akurat kompozytor, który nie żył już od kilkudziesięciu lat, a hitleryzmu nawet nie mógł przewidzieć? Pełny tekst tutaj

Później pisałem o tym, że ja Wagnera (nie wszystko) lubię i chciałbym, żeby na moim pogrzebie zagrano (pewnie z płyty) muzykę żałobną ze „Zmierzchu Bogów”. To jeden z najwspanialszych utworów żałobnych – a jest ich przecież sporo. Tu cały ten tekst

Uważam więc, że jestem dłużny moim czytelnikom i ten nowy wpis o Wagnerze. 

Otóż w Onet Muzyka przeczytałem właśnie wywiad dziennikarki Kaśki Paluch z prawnukiem kompozytora, Gottfriedem Wagnerem. Tytuł: „Radioaktywny trujący Wagner”. Rozmawiają o jego książce „Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną. Ryszard Wagner – pole minowe” wydanej niedawno przez Wydawnictwo M z Krakowa. Czytam o tym, że „Wagner chciał manipulować emocjami swojej publiczności przez muzykę (…) i przez to zrobić swoiste pranie mózgu rasistowską, seksistowską i szowinistyczną ideologią”, a „to potrzebne było do powstania niemieckiej Rzeszy, jako punktu centralnego – germańskiego kultu”. Prawnuk mówi: „Tylko wtedy, kiedy zrozumie się jednolitość jego życia, oper i totalitarnej wizji świata, można zrozumieć Wagnera.”

Dziennikarka pyta: >>W swoich pracach pisze pan, że niektórzy dyrygenci czy muzycy komentują muzykę Wagnera głównie poprzez oddziaływanie psychologiczne. Co pana zdaniem wywołuje ten efekt „wow” – chodzi o formę kompozycji, instrumentację, kolorystykę, harmonię czy jest to bardziej dosłowne?<<.

Gottfried Wagner odpowiada: >>”Potrzebujesz psychiatry” – tak brzmiał nagłówek artykułu opisującego odkrywczą dyskusję w Zeit na początku 2013 roku – Roku Wagnera. W dyskusji udział wzięli mistrzowie wagnerowskich wykonań, dyrygenci Simon Rattle i Andris Nelsons, którzy dzielili się swoimi doświadczeniami z tymi utworami. Nelsons zapytał swojego kolegę: „Jak niebezpiecznie oceniasz ten moment, kiedy jesteś przytłoczony patosem, euforią, które muzyka Wagnera potrafi uwolnić?”. Rattle odpowiedział: „Niebezpieczeństwo jest dobrze znane, pozostawiło swoje ślady, szczególnie w niemieckiej historii. Nie zamierzam powiedzieć nic więcej na ten temat”. Zamiast tego zacytował swojego kolegę i innego dyrygenta oper Wagnera, Daniela Barenboima: „(Kiedy dyrygujesz Wagnerem) nie możesz płynąć pod prąd”. Odnosząc się do wpływu Wagnera na ludzi, mówił: „To jak obsługa plutonu, lepiej nosić grube rękawice. Ale dlatego, że to najpiękniejszy pluton na świecie, chcesz mieć z nim kontakt bezpośredni i odrzucić całą ochronę„. Niektórzy wyczuwają niepokój, ale entuzjazm dla muzyki Wagnera zmusza do zamykania tego pod osłoną ciszy.<<

Doszedłem do wniosku, że choć muzykę Wagnera lubię, to powinienem wskazać zainteresowanym ten wywiad. Książki jeszcze nie czytałem, ale sama ta dyskusja jest ciekawa i może kogoś zainteresować. Czy „dzieło” powinno się oddzielać od autora – osoby, filozofa, marnej nawet kreatury (jak twierdzi prawnuk)? Nie jestem pewien.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s