O lekarzach, antybiotykach i pigułce „dzień po” raz jeszcze

Pisuję trochę o medycynie. Kiedyś o (1) nepotyzmie lekarzy, (2) niedawno o antybiotykach, a później o (3) medykamencie „doba po”. Przypomniały mi się pewne historie na każdy z tych tematów.

Ad 1. Od czasu do czasu wybucha taka „afera” z kumoterstwem , nepotyzmem.Ostatnio chyba w Krakowie były nawet jakieś uchwały senatu itp. Otóż syn profesora Orłowskiego był takeż jednym z czołowych internistów polskich. I znam jeszcze kilka „dynastii” -bardzo chwalebnych ( Bilikiewicze – ojciec i syn – psychiatrzy) i wielu innych. Otóż w medycynie bywało nierzadko, że syn czy córka okazywali się utalentowanymi i kompetentnymi jakby następcami ojca. Ojciec może i często poświęca synowi dużo czasu, często atmofera w rodzinie sprzyja rozwojowi. I myślę, że sam fakt powinowactwa nie powinien wywoływać dyskusji, represji. O ile tylko, oczywiście, dzieje się to uczciwie. Ale bywa i odwrotnie. Pamiętam ojca-luminarza, który blokował awanse współpracowników. Szykował w ten sposób miejsce dla syna. A syn… hm, bardzo porządny. I dobry lekarz. Ale: bez potrzebnej na stamowisku ambicji i szczególnej charyzmy.

Ad 2. Kiedy w 1947 roku rozpocząłem studia lekarskie, między studentami zbierano podpisy w obronie profesora Witolda Orłowskiego – którego dość gwałtownie chciano wysłać na emeryturę. Wtedy takiego obyczaju nie było: każdy pracował dokąd chciał, a obligatoryjnego wieku emerytalnego nie było. Dumni byliśmy, że nas wciągają w jakąś aferę w obronie profesora, choć kto to był ów profesor – dowiedziałem się znacznie później. Owóż profesor Witold Orłowski był nestorem polskiej interny (a później też autorem fundamentalnego podręcznika – chyba sześciotomowego). W tamtym czasie – jak potem opowiadano – zachorował minister bezpieczeństwa, Radkiewicz. Oczywiście lekarze bali się go leczyć, więc zaprosili na konsylium największy autorytet. Profesor ministra zbadał i orzekł, że to zwykła grypa. Wtedy jeden z usłużnych lekarzy, pracowników UB, zapytał: „Może dać penicylinę?”. Na co profesor spokojnie powiedział: „Szkoda penicyliny!”. No i podpadł. Miał zapłacić za tę odzywkę emeryturą. Nie wiem jak się to wtedy skończyło, ale profesor długie lata jeszcze owocnie działał i był niekłamanym autorytetem. Jednak nie ma co się dziwić, że lekarze często ulegali naciskom i antybiotyki dawali z asekuracji. Ja sam już jako młody lekarz-ordynator otarłem się o kryminał, bo noworodkowi, który miał ciężką wadę serca i nie miał szansy żyć – nie dałem antybiotyku. Nie było to dziecię ministra UB, ale oficera milicji, lecz też niewiele brakowało…

Ad 3. Ostatni wpis na temat dostępności tabletki „doba po” bez recepty wywołał wielką dyskusję (niestety, chwilami umiarkowanie kulturalną). Okazuje się, że komentarze zeszły na kwestie wychowania seksualnego. Jeśli to temat tak bardzo żywotny, to aż dziwi, że w kraju ludzi o takich poglądach nie można pokonać oporów kleru i nie ma sposobu, by sprawę uregulować. Tym bardziej, że już w PRL i jeszcze ćwierć wieku temu funkcjonował dobrze przedmiot „przysposobienie do życia w rodzinie”. Miał mądry program i był wysoko oceniany. W III RP katoliccy (ale nie tylko) decydenci nie dopuszczają do programów szkolnych tematyki seksualnej, która mogłaby chronić przed niechcianymi ciążami lepiej niż pigułka „dzień po”. Pół-żartem: jest jeden argument przeciw tej tematyce w szkołach. Wielki znawca problemów – Mikołaj Kozakiewicz – kiedy wytykaliśmy mu brak działań w kierunku upowszechnienia edukacji seksualnej, stwierdzał melancholijnie: „A kto ma to w szkołach robić? Katecheci? Czy są przygotowani nauczyciele, kompetentni i niezależni od ciemnoty? W tej sytuacji lepiej niech przedmiotu nie będzie. Chyba że chodzi nam o szydzenie z ciemnoty i propagowanie ateizmu”.A poważnie: ta wiedza powinna być szczególnie uwolniona od cenzury katolickiej. Kościół ma prawo (może i obowiązek) nauczać swych wiernych, ale powinien być trzymany z daleka od naukowych podstaw wiedzy. Teoretycznie żyjemy przecież w państwie świeckim.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s