Jeżeli „doba po” bez recepty ma sprzyjać unikaniu nieodpowiedzialnej ciąży, to zwłaszcza wśród… najmłodszych.

Rozgorzała dyskusja na temat „doba po”. Idiotyczna. Są tu dwa zagadnienia i warto je rozróżnić.

Jedno to czysto naukowe oznaczenie jaki wpływ na organizm ma stosowanie. Jest to też problem – ale czysto medyczny – jak często można stosować. Bo choć cena u nas jest „zaporowa”, to mogą być takie „amatorki”, że będą żarły te tabletki – no ja wiem… co parę dni? W tej dyskusji udział powinni brać tylko lekarze i ewentualnie farmaceuci, dyskusja prasowa jest bez sensu.

Drugi problem to dostępność. To też nie problem ideologiczno-kościelny. Kościół – tak jak zabrania jeść mięso w piątek (a islam: jeść wieprzowinę i pić alkohol… coś pięknego!), tak też może swoim wyznawcom zabronić używać czegokolwiek innego – i nie ma potrzeby zasłaniać się nauką. Ale problem społeczny jest w dostępności medykamentu dla przeciętnych kobiet – wolnych od nakazów i zakazów religijnych. I tu mam następujący pogląd: o ile jesteśmy członkiem Unii, a tam wydają zalecenie by tabletki były sprzedawane bez recepty, to nie ma żadnego (naukowo uzasadnionego) powodu, by tworzyć utrudnienia (np. koszty wizyty u lekarza) – i żądać recept.

Jednak niedostrzeganym problemem jest wiek. Polskie przepisy prawne (z roku 1932) przewidują 15 lat jako granicę dopuszczalności aktywności seksualnej. Zasadne więc jest prawne utrzymanie tej granicy wieku dostępności. Ale w międzyczasie nastąpiła akceleracja rozwoju: dziewczęta dojrzewają o cztery lata wcześniej niż 150 lat temu. Badania wykazują w sposób bezdyskusyjny, że granica aktywności w wieku 15 lat jest masowo przekraczana.

Jeżeli więc mamy sprzyjać unikaniu nieodpowiedzialnej ciąży – to przede wszystkim powinno się odnosić to do najmłodszych. Trzydziestolatka – jak ma taką fantazję – może sobie uprawiać seks bez antykoncepcji, a potem zachodzić w ciąże i szukać rozwiązania. Jej sprawa. Ale ciąże nieletnich są groźne społecznie – i tu przede wszystkim powinniśmy działać zapobiegawczo. Dlatego wydaje mi się (szerzej piszę o tym w ostatniej książce), że wiek 15 lat jest przestarzały i nieaktualny społecznie i psychologicznie. Także dostęp do tabletek (niestety) trzeba by umożliwić tym dziewczętom, które (też niestety) uprawiają seks przed piętnastym rokiem życia.

Oczywiście zaraz znajdą się „moraliści”, którzy powiedzą: „wara! – tylko za zgodą matki”. No pięknie. Tylko wiadomo, że w tych sprawach akurat te dziewczęta z matkami się nie konsultują…

Widzę oburzenie (przyzwyczaiłem się)… Że demoralizacja, sprzyjanie poróbstwu i oddech szatana. Też pięknie. Ale pamiętajmy: obok tych poglądów jest i rzeczywistość.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s