Gnojenie antybiotyków to zbrodnia. Pytanie czyja: lekarzy czy pacjentów?

Przełomem w medycynie niewątpliwie było pojawienie się antybiotyków. Ja jestem żywą historią tego faktu: pamiętam pierwsze wydarzenia (byłem studentem). A potem, na moich oczach nastąpił prawie zanik działania tych cudownych leków. Dlaczego? Bo rozegrał się jeden z największych dramatów w historii naszej cywilizacji: zmarnowanie wielkiej szansy jaką były antybiotyki – przez głupotę, ignorancję i asekuranctwo. Nie bez udziału lekarzy!

Walka człowieka z chorobowymi drobnoustrojami trwa chyba od zawsze. Pasteur, Jenner, Fleming – nie będę tym zawracał głowy. I raptem odkryto pierwszy antybiotyk. Działał – i miał znikome uboczne działanie! Pamiętam tryumf medycyny: pierwsi wyleczeni (akurat…) syfilitycy!

Potem okazało się, że penicylina działa nie tylko na te wredne, podstępne krętki kiły. I co? Zaczęto stosować penicylinę bez sensu i umiaru. No, nie od razu. Jak 62 lata temu organizowałem (jako pierwszy ordynator!) oddział dziecięcy w Gorlicach, to żeby dać antybiotyk dziecku, wypisywałem obszerne pismo i z tym ojciec chorego dziecka jechał do Rzeszowa (miasto wojewódzkie wtedy) – a tam komisja badała papiery i wydawano penicylinę. Proceder trwał około dwóch dni (nie było samochodów a jeździło się z dwoma przesiadkami koleją) i mogłem zacząć (o ile pacjent przeżył) terapię.

Potem pojawiła się streptomycyna. Działała na gruźlicę – a z tym mieliśmy straszliwy problem. Zniknęły  najgroźniejsze postaci gruźlicy!

Trzecia była chloromycetyna, która działała na bakterie jelitowe i obok kroplówki zlikwidowała biegunki (główną przyczynę licznych zgonów niemowląt w moich czasach…).

Potem była jeszcze cudowna (do czasu) aureomycyna, ale z nią miałem już mało do czynienia.

A potem były coraz nowe, nieznane już mnie z nazwy antybiotyki – bo zmieniłem profil swej działalności lekarskiej.

I była prawidłowość: na początku antybiotyk wspaniale działał (choć oczywiście nie na wszystkie bakterie), a potem coraz słabiej. Aż tym sposobem wyhodowaliśmy szczepy antybiotykooporne. I na nie nasz lek już nie działał.

Zaczął się śmiertelny wyścig – czy szybciej wyprodukowano nowy antybiotyk, czy szybciej stary stawał się nieużyteczny. A było tak z głupoty lekarzy: antybiotyk powinno się stosować mądrze i wedle zasad. A lekarze zapisywali bez sensu i umiaru – ot, może i dla spokoju? Rodzina nie mogła narzekać – bo lekarz potraktował poważnie chorego: dał antybiotyk!

A powinno się postępować tak: zrobić posiew bakterii podejrzanej o wywołanie choroby – potem laboratoryjnie okreslić odporność: czy na tę akurat bakterię działa ten akurat antybiotyk – i tylko taki „wycelowany” podawać. I jeszcze jedno – bakterie nie ginęły od razu. Terapia musiała trwać minimum pięć dni. Inaczej bakteria nie ginęła, a stawała się odporną na ten akurat antybiotyk. Ale rodzina cieszyła się: jest poprawa, no to po dwóch dniach antybiotyk odstawiano…

Kto tu winien – lekarze czy ciemnota społeczeństwa? Trudno ocenić, ale zapamiętałem: moja bliska kuzynka brała tabletki akurat chloromycetyny na… bóle głowy. I nie dała sobie wmówić, że jest to bezsens, bóle ustępują przypadkiem – a w skutkach to tragiczne działanie. Tak właśnie ścigaliśmy się kto wygra: my z antybiotykiem czy bakterie chorobotwórcze z uodpornieniem. Nie mam wątpliwości. Wygrywały (i nadal tak jest) bakterie.

Profesor Zofia Lejmbach, której zawdzięczam wszystko czego nauczyłem się w klinice, mawiała: nie wolno stosować antybiotyku „w ciemno”, bez ustalenia oporności bakterii. Terapia musi trwać minimum pięć dni. Jak szybciej jest poprawa, to znaczy że jest niezależna od antybiotyku! (Większość chorób mija w normalnych warunkach nieleczona – sam organizm sobie radzi!).

I tak, na moich oczach zmarnowaliśmy (ja też się przyczyniłem…) wielką szansę skutecznej walki z wieloma chorobami. To nie jedna zbrodnia tej (nie najlepszej) cywilizacji.

Czemu dziś sięgnąłem do tej akurat tematyki? Bo właśnie jestem chory i biorę antybiotyk (nie pamiętam jak się nazywa). I właśnie przeczytałem, że wykryto nowy cudowny antybiotyk o szerokim spektrum działania. Znów go zgnoimy?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s