Owsiak nie zachwyca stylem, ale jest skuteczny: trzeba podziwiać!

Tysiące nielatów znów wyruszyły na akcję zbiórki. To piękna akcja – naszych milusińskich niełatwo nakłonić do bezinteresownej działalności charytatywnej. Owsiakowi się to udaje. Apeluję – popierajcie akcję młodzieży zmobilizowanej przez Owsiaka!

Przy tej okazji nasuwa mi się jednak hasło niecenzuralne. Neutralnie nazwałbym to po prostu tak: „Niektóre wypowiedzi na temat Owsiaka i Wielkiej Orkiestry”. A precyzyjniej: wiem, że środowiska kościelne nienawidzą Owsiaka i jego dzieła. Jak zawsze w takich wypadkach zarzuty dotyczą różnych niegodziwości – a zwłaszcza nadużyć finansowych. Otóż wolałbym, żeby publikatory zamilkły na ten temat. Powinno się ukazać (może było?) sprawozdanie z instytucji kontrolnej. I tylko ono powinno być podstawą dyskusji. Proponuję dać spokój napaściom, zwłaszcza gdy instytucje tzw. kościelne, z Caritasem na czele, nie podlegają finansowej kontroli z zewnątrz (czy w ogóle podlegają choćby kościelnej kontroli?). Mam poważne wątpliwości na temat tych instytucji, kiedy słyszę i czytam to i owo o ich „gospodarności”. Zobaczcie belkę w swym oku a nie źdźbło (o ile jest) w źrenicy innych!

Żeby było jasne: choć chciałbym, by te środowiska odczepiły się od Owsiaka, to Owsiak ze swoim stylem bycia i działania nie jest moim ideałem. Zetknąłem się osobiście z nim dwa razy i nie zachwycił mnie. Ale wielkich akcji społecznych w wolontariacie dokonują zazwyczaj ludzie… hm… trochę dziwni. Okazuje się, że właśnie tacy ludzie mogą poruszyć świat, dokonać niemożliwego. Dlatego proponowałem niedawno, żeby Owsiak (razem z Wałęsą jako prezesem) został głównym działaczem PCK i przywrócił dawny status tej organizacji. 

Takim skutecznym a nieco dziwnym człowiekiem w moim odczuciu był i Marek Kotański. Naprawdę wiele osiągnął. A czy pamiętamy jeszcze, jak rozwijała się działalność „Kotana” – z myciem szaletów na dworcu włącznie? Wielkie, masowe akcje tworzą trochę dziwni ludzie. To może i smutne przemyślenie. Ale i tak trzeba ich podziwiać i cieszyć się. Mogliby wyżywać się przecież w innej, mniej pożytecznej działalności.

Na koniec dygresja, a może przypomnienie: jednym z pierwszych w Polsce działaczy na niwie walki z narkotykami (i nie tylko – w ogóle z ćpaniem: często były to kleje, farmaceutyki…) był dr Thile, psychiatra. Jako dyrektor w szpitalu w Lubiążu robił naprawdę wiele dobrego. Ale niedługo robił – wywalono go ze stanowiska, potem w Warszawie nie mógł znaleźć pracy (!) i załamany popełnił samobójstwo. Kto o Nim pamięta?

* * *

Mój wpis na temat Romana Polańskiego wywołał dość burzliwą dyskusję w blogu i na Facebooku u Tomasza Raczka. Poruszono odwieczny temat: Polacy – Żydzi. Chyba ten problem tkwi w naszej świadomości jak kolec ciernia. Zajmuję się nim od dawna i jeszcze wrócę do niego – chętnie przekażę moje poglądy i wątpliwości.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s