Oszczędźmy Polańskiego przed Amerykanami.

Od kilkudziesięciu lat jesteśmy informowani o perypetiach polskiego reżysera Romana Polańskiego. Żeby było jasne: nie pochwalam faktu, że uwiódł (bo chyba nie zgwałcił) młodziutką dziewczynę. Może wyglądała na dużo starszą (rzadko sprawdza się metrykę urodzenia w takich okolicznościach). Przyszła do niego dobrowolnie, o ile pamiętam przyprowadzona przez matkę. Wszystko to razem nie świadczy najlepiej o Polańskim – choć może być okolicznością łagodzącą. Ważne, że nie wypierał się, współpracował (do czasu) z wymiarem sprawiedliwości, i że ta młodociana partnerka broniła go i mu darowała. Kilkakrotnie występowała w jego obronie.

Odsiedział jakiś czas w psychiatryku czy areszcie, jak uzgodnili jego obrońcy z prokuratorem czy sędzią. Miał mieć po tym spokój. Wymiar sprawiedliwości jednak zmienił zdanie – i groziło mu więzienie… Uciekł ze Stanów i od tego czasu błąkał się po świecie. Nie było mu pewnie źle – ale jednak stale wisiało nad nim znamię tego przestępstwa i jego konsekwencje. Jakiś czas (rok?) odbył w areszcie domowym – co prawda w luksusowych warunkach w Szwajcarii, ale jednak w areszcie.

Polański jest wybitnym, jednym z największych artystów świata. Kto był na „Pianiście” i wychodził ze łzami w oczach – ten nie ma wątpliwości. Jest niewątpliwie ekscentrykiem i człowiekiem z głębokim urazem dzieciństwa. Jak cierpienia w dzieciństwie wpłynęły na jego twórczość? Może nawet pogłębiły wrażliwość, podnosząc cechy psychiczne ważne u artysty. Jako polskie dziecko holocaustu dzieciństwo miał S T R A S Z N E. A młodość w PRL nienajlepszą. Gdy to podsumować, za czyn swój (podkreślam – naganny!) odcierpiał wielokrotnie. 

No i właśnie czytam, że władze sądowe Stanów Zjednoczonych zażądały ekstradycji Polańskiego z Polski do Stanów – w celu kontynuowania (ciągnącej się kilkadziesiąt lat) afery. Znając służebny i wasalny stosunek władz polskich do Stanów Zjednoczonych obawiam się, czy nie przyjdzie do głowy polskim prokuratorom aresztować Polańskiego, Polaka (jeśli w ogóle nie Obywatela Świata), i przesłać go w kajdankach do Stanów…

Razi mnie to wszystko. Polański poniósł już liczne konsekwencje swego przestępstwa. Sprawa ma kilkadziesiąt lat historii – a nie od rzeczy jest fakt, że ofiara przestępstwa, dziś już dobrze dojrzała kobieta, broni go i dawno mu darowała jego czyn (przypominam: przestępczy).

I pomyślałem: jest w polskim prawie i praktyce (zdaje się nierzadko stosowane?) prawo łaski Prezydenta. Czy – skoro Polański jest polskim obywatelem – Prezydent Komorowski nie mógłby go ułaskawić? Jeżeli w swej usłużnej (i często uniżonej) polityce w stosunku do Stanów polskie władze nie chcą lub nie mogą dokonać takiego zamknięcia afery – to może istnieje analogiczne prawo w Stanach? W każdym razie mam propozycję i apeluję (w pierwszej kolejności do Tomasza Raczka, który był moim harcerzem, uczniem „Lelewela”), by skłonił kogoś z prominentnych naszych filmowców do zebrania podpisów pod petycją: Romanowi Polańskiemu dać już spokój, niech tworzy dla ludzkości swe piękne i ważne dzieła w spokoju! 

Przy tej okazji: może dość już polityki „na kolanach”? Kupujmy nadal szroty wojskowe za ciężkie dolary i wysyłajmy żołnierzy (byle ochotników) na amerykańskie awantury – ale oszczędźmy przed nimi jednego z największych artystów w dziejach światowej sztuki filmowej!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s