Próżniacze życie polskich posłów jako ilustracja Prawa Parkinsona?

Mówiono mi, że jeden poseł ma wyrok dwu lat za nadużycia; wyrok zapadł zanim został posłem – ale to mu nie zaszkodziło, bo „w chwili ślubowania poselskiego jeszcze się nie uprawomocnił”… Cóż, bardzo martwi mnie i niepokoi sytuacja z Parlamentem. Z innych jeszcze powodów. 

O Senacie właściwie się nie słyszy, więc nie wiadomo co oni tam właściwie robią. Za to z Sejmem – nie ma dziennika, by jacyś posłowie się nie kłócili. Na ogół ci sami. Wieczne pyskówki, konflikty, wzajemne oskarżenia – i radość jak się złapie „wroga” na jakiejś niegodziwości. Jak się „wrogowi” fajnie przyłoży! Kiedy ogląda się wiadomości (obojętnie jakie), to pozostaje wrażenie, że ci ludzie poza walką ze sobą i awanturami czy oskarżeniami wzajemnymi – nie zajmują się niczym innym. 

I przypomniało mi się, że wiele lat temu mówiło się wiele o tak zwanym „Prawie Parkinsona”. Jak pamiętam, jedno z tych praw (było ich kilka?) głosiło: gdy instytucja dostatecznie się rozwinie, zatrudni dostatecznie dużo ludzi, to właściwie może już zajmować się tylko sobą. Żadna działalność – że tak powiem – merytoryczna, zewnętrzna nie jest już potrzebna. Obsługiwanie się między sobą może wypełnić całą aktywność… Nawet wyjątkowo podłe czyny posłów ulegają zapomnieniu, a ich aktorzy obnoszą oblicza z dumą. Dla mnie wśród tych wszystkich afer, awantur, przekrętów wyjątkowe było to, kiedy ujrzałem propozycję łapówek składaną pani poseł Beger przez ówczesnego prominenta. I żadnych konsekwencji. 

Czy sytuacja naszego Sejmu jest potwierdzeniem Prawa Parkinsona? No, Parkinson nie przewidywał jeszcze, że członkowie instytucji opływać będą w niezwykłe apanaże, które osładzają próżniacze życie!Ale czy w walce z „wrogami”, pyskówkach i aferach – w tym ustawicznym występowaniu w mass-mediach, gdzie też głównie pyskówki – posłowie mają czas by zajmować się czymś jeszcze kimś poza sobą? 

Pomyślałem więc, że tak: zgodnie z obrazem jaki jawi się oglądającym media – nasz Sejm dawno już osiągnął poziom popierający zasadność Prawa Parkinsona.

Chciałbym jednak wierzyć, że poza tym zajmowaniem się sobą samymi – może posłowie zajmują się (jak często?) także sprawami Kraju, społeczeństwa, sytuacją międzynarodową. Może zresztą i tak jest – bo grupa stale bytujących na ekranie nie jest przecież zbyt wielka. Powtarzają się te same twarze. A jest jeszcze przecież tak zwany (pogardliwie?) „plankton”. Jest tych posłów prawie pół tysiąca, więc może to anonimowa masa robi coś pożytecznego? 

No i są pracownicy obsługi, wielu (tysiące?) kierowców, sekretarzy, pewnie rzesze sił technicznych. Kosztuje nas to wiele – czy w całości działa zgodnie z Prawem Parkinsona? Jest w każdym razie jedna wartość, jedna zasługa: walka z bezrobociem! Gdyby nie tu, w Sejmie, to gdzie by pracowali?!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s