Ze śmiercią jednej z ostatnich lekarek ze „Szkoły Zaorskiego” żegnam ideę konieczności uczczenia pamięci Jana Zaorskiego przez Warszawski Uniwersytet Medyczny (może nie na zawsze…).

Dziś w nocy w wieku 94 lat zmarła dr med. Barbara Zawirska-Roefler. Była ciężko chora – choć od niedawna, ostatnio bardzo cierpiała. Wydaje się, że śmierć w tym wieku i tej sytuacji była wybawieniem. Ja chciałbym przytoczyć dwie okoliczności, dla których dr Zawirska była wiele dziesiątków lat dla mnie osobą znaczącą. I chciałbym, by o Niej pamiętano.

Była pediatrą. Kiedy w roku 1950 profesor Szenajch tworzył pierwszą i jedyną wtedy Katedrę Propedeutyki Pediatrii – dr Zawirska zrezygnowała z kariery lekarza terapeuty i zajęła się nauką o zdrowym dziecku, o rozwoju, o tzw. pediatrii społecznej. Był po temu najwyższy czas – rozumiała to (czego nie rozumie wielu współczesnych prominentnych pediatrów), że nie można zajmować się leczeniem, nie znając biologii dziecka zdrowego. Bo medycy, przyszli pediatrzy uczą się wiele o zdrowym człowieku, ale o dorosłym – a nic lub prawie nic o dziecku zdrowym. Nie znając fizjologii, anatomii i auksologii trudno być dobrym pediatrą.

Uczeniu studentów propedeutyki pediatrii dr Zawirska poswięciła się do końca swego zawodowego życia. Była wspaniałym nauczycielem akademickim, choć zatrzymała się na etapie doktoratu – jak wielu wspaniałych lekarzy nie robiła kariery naukowej. Była adiunktem.

Adiunktem była już kiedy ja rozpocząłem swoje studia lekarza pediatry w 1950 roku. I była – kiedy po powrocie z nakazu pracy i ja zająłem się dzieckiem zdrowym. Była moim nauczycielem a potem kolegą. Do końca mej pracy w Akademii Medycznej byliśmy współpracownikami i nauczycielami w propedeutyce pediatrii. Ja odszedłem na pedagogikę na UW – dr Zawirska została. Pamiętałem Ją – bo nauczyłem się od Niej wiele i zawsze bardzo wysoko ceniłem i wiedzę, i kulturę osobistą, i zdolności dydaktyczne.

W zeszłym roku podjąłem wraz z moim przyjacielem i kolegą ze studiów jeszcze – prof. Tadeuszem Zalewskim (też już koło 90-tki) inicjatywę, by uczcić pamięć prof. Jana Zaorskiego – twórcy i kierownika nielegalnych, konspiracyjnych studiów lekarskich w okupowanej Warszawie. Wtedy szukaliśmy – bez większej nadziei – byłych studentów „Szkoły Zaorskiego”. I trafiliśmy na dr Zawirską – która choć leciwa, była bardzo aktywna i z zapałem przyłączyła się do naszych starań. Była dla nas jakby ikoną – żywym pomnikiem. Niestety – starania nasze (o których pisałem kiedyś) zostały ponownie (teraz nie przez Akademię Medyczną a Uniwersytet Medyczny) odrzucone. Rektor uprzejmie odpisał nam, że Zaorski patronem uczelni nie będzie. Tej wiadomości dr Zawirska już nie poznała – przez ostatnie tygodnie była ciężko chora i nie było sensu informować Jej o naszym wspólnym niepowodzeniu.

Tak więc żegnam w pamięci Osobę, której wiele zawdzięczam – i którą dziesiątki lat podziwiałem (już po 90-tce jeździła sama prowadząc samochód!). No i pożegnałem się (może nie na zawsze) z naszą wspólną ideą o konieczności uczczenia pamięci Jana Zaorskiego – ale przecież przy tym nie tylko Jego, ale grupy współpracujących lekarzy warszawskich (nikt już nie żyje). I uczczenia idei oporu cywilnego w czasie okupacji – który choć odegrał zasadniczą rolę cywilizacyjną i historyczną, jest stale ignorowany. W przeciwieństwie do oporu zbrojnego (będącego czasem nawet jego karykaturą), które to działania doczekały się i muzeum, i licznych wydawnictw, i filmów, i nawet pieśni, które niekiedy przeszły do kanonu polskich pieśni (jak choćby ta o chłopcach, którzy „na tygrysy mieli visy”)…

Z pewnością będą liczne nekrologi – ale i ja chciałbym przyczynić się do poinformowania setek (tysięcy?) Jej uczniów – lekarzy – o śmierci jednej z ostatnich lekarek ze „Szkoły Zaorskiego” – i wspomnieć tę niezwykłą Postać. Nawiasem – była też uczestnikiem Powstania Warszawskiego.

 

* * *

Więcej o „Szkole Zaorskiego”:

1. Durni przywódcy Powstania są czczeni, a bohaterów cywilnego oporu nie pamiętamy.2. Co zrobić, żeby Polacy zaczęli nadawać placówkom i instytucjom imiona zasłużonych założycieli, pracowników?3. W naszej świadomości za wiele miejsca zajmuje opór zbrojny, a za mało cywilny. Wyśpiewujemy, że na „tygrysy” mają visy, a zapominamy o tajnych wyższych uczelniach. Dlaczego uczelnie medyczne nie przyjmują Jana Zaorskiego za patrona?

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s