Na Święta piszcie i wysyłajcie widokówki!

Zwalczam życzenia telefoniczne. Jak jakieś święto czy, nie daj Boże, imieniny – to bez przerwy dzwoni telefon. Tak też będzie w wieczór wigilijny a potem sylwestrowy… Nie można spokojnie zjeść kolacji, pogadać z gośćmi. A gdyby tak, zamiast telefonu – widokówka z krótkim (chociaż!) tekstem? Rozmowa telefoniczna jest ulotna, a kartki zostają.

Wybrałem się więc na pocztę. Poza widokówką wysłałem – jak co roku – paczkę do Petersburga. Od czasu jak odkryliśmy więź między mną (wnukiem) i Dziadkiem, patronem Instytutu Mykologii i Ochrony Roślin imienia Artura Arturowicza Jaczewskiego w Puszkinie (dawniej Carskim Siole pod Petersburgiem), to z pracownikami tegoż instytutu zawiązała się nić przyjaźni i serdeczności. I jest taki zwyczaj, że wymieniamy świąteczne paczki. Wobec tragicznej zmiany sytuacji, agresji Putina, napięcia międzynarodowego (dziś słyszę o samolotach rosyjskich naruszających naszą przestrzeń powietrzną) wydaje mi się, że jest szczególnie ważnym, byśmy my, szarzy obywatele, przeciętni ludzie nie ulegli wrogiej atmosferze. Byśmy utrzymywali prywatne kontakty, przyjaźnie – i pamiętali, że Rosjanie to nie Putin, nawet nie carowie i bolszewicy – a Puszkin, Gogol, Tołstoj, Czajkowski. I moc Polaków w historii i nauce rosyjskiej. I liczne związki rodzinne. I Szostakowicz, którego dziadek, powstaniec styczniowy, był polskim patriotą…

No więc paczka poszła. Zdziwiłem się trochę, że za przesłanie małej paczki (z moimi nalewkami i słoikami z rydzami) przyszło zapłacić ok 120 zł. Toż to zawartość nie warta tyle! No, ale z paczką poszedł apel, by wypili nalewkę wznosząc toast za naszą przyjaźń i więzy między oboma narodami. Mimo wszystko! Taka paczka to już symbol. A symbole kosztują. 

Na poczcie ruch. Trwa wysyłanie kartek. Ale jakich? Ozdobnych. Takich, na których się tylko podpisujemy, i których odbiorca zastanawia się: „która to Zosia?” (można czasem, podpowiadam, rozpoznać po stemplu pocztowym…). I tak sobie pomyslałem: zanikają dobre obyczaje. Dobrym obyczajem jest bowiem poinformować co u nas. I pozostawić pamiątkę. Zamiast anonimowych kartek – napiszcie więc parę słów. Może nawet zdań? 

Ja to w ogóle miałem taki zwyczaj, że z pobytów poza domem wysyłałem do siebie samego widokówkę z krótką relacją – coś jakby strona w dzienniku. Mam cały worek tych widokówek. Ktoś kiedyś poodklejał mi znaczki – kartki trochę straciły… Ale i tak lubię sięgnąć do owego worka. Nawet liczne – czasem powtarzające się – widoki z Koloni przywołują różne wspomnienia. Bo jednak każdy pobyt tam był jakoś inny. Kartki przywołują właśnie tę inność. Jest to piękny dziennik z podróży.

Siądźmy więc do pisania pocztówek. Preferuję widokówki – choć wiem, że popularne są ozdobne kartki z nadrukowanymi życzeniami. Tak czy inaczej, jest jeszcze czas, a poczta działa chyba nieźle (choć, jak z paczką do Petersburga, drogo…).

Ja moim czytelnikom nie składam jeszcze życzeń. Kiedy mój „sekretarz” wyzdrowieje, postaram się wybrać jakieś ładne zdjęcie okolicy i napisać życzenia. Ale i tak chyba wiecie, że Wam dobrze życzę. I bardzo – ale to bardzo – cenię sobie, że mnie czytacie. A komentarze (nawet te zjadliwe) cenię jeszcze bardziej i na nie czekam. Ot, tyle zostało starcowi. Pomyślcie jednak może o innych znajomych starcach. Może samotnych, czujących pustkę w otoczeniu i zapomnienie? Napiszcie do nich!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s