Kiedy minister kultury wyda DVD z polską muzyką?

Mam taką małą manię, że lubię prenumerować zestawy płyt. Lubię muzykę symfoniczną, operową – tak zwaną „muzykę poważną”. Mam już nielichy zbiór płyt – poczynając zresztą od winyli, których mam ponad 650 sztuk (i zastanawiam się, co z tym zrobić – w sensie spadku). Ale nie o tym chcę pisać.

Ostatnio zakończyła się prenumerata zestawu „Mistrzowie muzyki klasycznej”. Pisałem kiedyś o tym wydawnictwie – uważam je za wzór. Każda płyta w książeczce o sztywnej oprawie, bogato ilustrowany mądry tekst i załączona płyta DVD. Czekałem za każdym razem na kolejną przesyłkę. Poza wartością muzyczną, opisaną zresztą bardzo przystępnie, nawet trochę plotek z życia kompozytora, ale także syntetyczne informacje o jego czasach. No i muzyka. Wadą dla mnie było to, że na płycie były nagrania fragmentów, najciekawszych, najpiękniejszych z dużych utworów – np. symfonii. A mnie się chciało słuchać nie fragmentów, ale całych utworów. No, ale taka była konwencja wydawnictwa, zawarte fragmenty miały zachęcić do sięgnięcia po cały utwór. Było to wydawnictwo przeznaczone dla mniej wyrobionych słuchaczy. Takie trochę dydaktyczne.

Co mnie uderzyło: na kilkudziesięciu płytach nie było ani jednej z muzyką polską… Była co prawda płyta Chopina, ale jak wiadomo, mimo naszych wysiłków, w szerokim świecie traktuje się Chopina bardziej jako Francuza niż Polaka… Była zresztą i inna seria do prenumerowania. Ponad 60 zeszytów – każdy zaopatrzony w 10 płyt. Czyli razem ponad 600 płyt (wydawnictwo d`Agostini). I też muzyki polskiej poza Chopinem nie było.

Kiedyś (tak wiele lat temu, że już nie pamiętam autora) pojawiła się książka pod tytułem „A najpiękniejsza jest muzyka polska!”. Trochę mnie to zaskoczyło, nie ukrywam: ubawiło. Nigdy nie sądziłem, by muzyka polska była akurat najpiękniejsza w świecie. Ale też przecież B Y Ł A,  niekiedy nawet znacząca, i co ważne – jest! Nawet w chwili obecnej polscy kompozytorzy – jak Lutosławski, Górecki, Kilar, Penderecki – stanowią światową czołówkę. Dziwne, bo przecież kultura muzyczna w naszym kraju (z powodu konsekwentnych zaniedbań edukacyjnych!) jest żałośnie niska. A jednak tak jest w tym „głuchym” społeczeństwie!

Boli mnie zupełne ignorowanie muzyki polskich kompozytorów w zbiorowych wydawnictwach. Bo to nie tylko w tych seriach! Może w przeszłości nie mieliśmy kompozytorów na miarę Mozarta, Beethovena, ale jednak mieliśmy kompozytorów tworzących piękną muzykę!

W PRL wydano całą serię winyli „Musica Antiqua Poloniae”. Myślę, że żaden kraj nie zdobył się na coś analogicznego. A jak dodamy do tego, że znaczna część tych płyt zawierała muzykę sakralną, a państwo było chorobliwie świeckie – to docenimy edukacyjny, a nawet propagandowy wysiłek ówczesnej władzy.

I marzy mi się, by Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego podjęło inicjatywę wydania takiej serii polskiej muzyki, jaką była seria Mistrzowie Muzyki Klasycznej! Powinna to być dobrze dobrana seria utworów polskich kompozytorów – wraz z towarzyszącym wydawnictwem. Bo o naszych kompozytorach na ogół mało (lub nic) nie wiemy…

Marzy mi się, by zaczęło się to od „Gaude Mater Polonia”. Potem „Już się zmierzcha” Wacława z Szamotuł, koniecznie w wykonaniu chóru Stuligrosza. Potem już muzyka średniowiecznabaroku (tak, tak!). A potem polonez „Pożegnanie Ojczyzny” Ogińskiego, ale i Karłowicz, Noskowski („Step”!), Wieniawski, Paderewski (którego menuet mylono z Mozartem!), Szymanowski, właśnie Chopin – by podkreślić jego polskość – no i nasi wybitni współcześni. Może i płyta z muzyką ludową, góralską a może i z pieśniami wojskowymi – legionowymi, czy nawet tymi popularnymi z czasów odbudowy w PRL…

Podaję przykłady, ale przecież nie jestem fachowcem i nie mnie proponować zestaw utworów. Ot, tak wymieniam to, co osobliwie lubię.

Taka inicjatywa powinna być finansowana w znacznej części przez państwo. Tylko tanie i pięknie wydane wydawnictwo, odpowiednio reklamowane, miałoby szansę odegrać istotną rolę. A rola ta – to przypomnienie, pokazanie, że jednak mieliśmy piękną muzykę (no, nie najpiękniejszą…), wspaniałych kompozytorów, że możemy być z tego dumnymi. Możemy jej słuchać – edukacyjnie nabierać kultury muzycznej, z którą jest tak w naszym narodzie tragicznie źle!

 

* * * 

Boję się, że jak zwykle nic z mojej inicjatywy nie będzie… Już przywykłem. Ale i tak uparcie głoszę różne inicjatywy. Tę działalność kiedyś określiłem jako „majaczenie starego Don Kichota”. No, niech tak będzie. Mam czas, niewiele do roboty, i taką jakąś naturę (to z harcerstwa?), by coś robić, próbować, inicjować. A że na ogół nic z tego nie wychodzi – no to trudno.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s