Po talencie Tuska zostają faszyści, plankton i koniki polne. I to w tak trudnym cywilizacyjnie czasie.

Mój blog, jak wiadomo, zwie się „cicer cum caule” – czyli o wszystkim, ale o niczym autorytarnie. Polityki unikam. Jednak teraz trudno nie odnieść się do niektórych spraw: czuję się tak głęboko zawiedziony (a często wprost obrażony) tym, co się dzieje w Moim Kraju. Kto to mówił (jakiś klasyk), że „nie tak miało być!”? A właśnie jest. Ciąg dalszy w pięciu punktach:

1. Sukces Tuska to zaszczyt, ale gdzie są mieszkania dla młodych? A więc – Tusk do Brukseli. No i dobrze, dla nas zaszczyt. A ja tu, w Polsce, zupełnie straciłem do niego zaufanie. Odnoszę wrażenie, że owe siedem lat to „walka z Kaczorem: kto-kogo”; walka, by przetrwać na stanowisku (tu sukces osobisty niewątpliwy – tylko co z tego?). I cały talent, cała energia szła w walkę, by nikt mu nie zagroził. Każdego mądrzejszego, bardziej samodzielnego – „w łeb”. I jak skutecznie! Iluż to on spławił. Szkoda papieru (ekranu?) na wyliczankę. A gdyby, przy swoim niewątpliwym talencie, inteligencji i skuteczności zajął się np. budową mieszkań dla młodziaków (no, tak dla przykładu) – i włożył ten cały wysiłek i talent w to właśnie? Ho – ho!

2. Ministrowie bez kwalifikacji pomogli nam dochować się faszystów. Tusk co wtorek fundował nam celebrę z powitania swego rządu. I co? Znakomita większość twarzy – to nie wiadomo kto! Ministrowie jacyś nieznani, anonimowi. Nikt nie wie kto to i skąd, a przede wszystkim – jakie ma kwalifikacje?! Przykładem ta bidotka (której już szczęśliwie nie ma) od oświaty. Skąd ją wytrzasnął? Akurat to jest dla mnie coś najważniejszego: brak koncepcji, brak konsekwencji – kompletny brak zainteresowania edukacją i wychowaniem! I to w tak trudnym cywilizacyjnie czasie, kiedy dochowaliśmy się faszystów (nie pojedynczych młodziaków, a zorganizowanych grup!).

3. Potrzebna przejrzystość w sprawie tego, komu służy rząd. I pewnie znów pojawi się dziwna postać, która będzie administrować (marnie…) bez koncepcji, w trosce byle się nikomu (a zwłaszcza klerowi) nie narazić… A mnie się marzy rząd autorytetów, fachowców – mędrców mających wizję i nie bojących się tę wizję realizować. I premier, który mądrych i wybitnych nie „odstrzeli”, a poprze, wesprze… No trudno, pomarzyć można. A tak przy okazji zbierania rządu, ale i wyborów. Może warto przyjąć regułę, by kandydaci otwarcie mówili, gdy są z „Opus Dei” czy gdy np. są dominikaninem albo oblatem benedyktyńskim – jak wiceminister Królikowski? Ktoś mówił, że kiedyś w rządzie było ponoć czterech zakonników z „Opus Dei”. Duchowni, jak wiem, składają śluby posłuszeństwa. Komu więc oni służą jak jest sprzeczność interesów?

4. Po co nam pół tysiąca parlamentarzystów, skoro decyduje dziesięciu? Obrazą społeczeństwa jest znakomita część parlamentarzystów. Te baby o kulturze kucharek – no i ci pyskacze uczący społeczeństwo przez telewizję chamstwa dyskusji. Ten tłum „planktonu” – posłów, których nikt nie zna, którzy nie zaistnieli w świadomości publicznej. Nawet tych znanych, awanturników, jest pewnie zaledwie kilkudziesięciu. A decydentów – tych, którzy decydują jak ma się podnosić łapy w głosowaniu? Ilu jest? Dziesięciu? Chyba nie więcej. Po co nam więc parlament tak liczny ? Po co krociami tysięcy utrzymujemy „biernych ale wiernych” (skąd my to znamy?). Może wystarczyła by jedna izba – i to maksimum stu posłów? Po co ten plankton?

5. Skoro głosujemy na partie, to niech posłowie trzymają się partii. I jeszcze jedno: jeśli poseł chce zmienić partię – to powinien zwolnić swój parlamentarny mandat. Niech nie będzie oszustem: ludzie wybierali go z listy określonej partii i wielu znalazło się w tym finansowym raju tylko dlatego, że decydent umieścił ich na liście T E J partii. Już mu to nie odpowiada? No to niech zwalnia mandat! Skończmy z tymi posłami „konikami polnymi”, co skaczą z jednego korytka do drugiego. Kto jak kto, ale oni powinni wiedzieć, co stanowi partia, z której list startują! Przypomniał mi się filmik z rozmową posłów, Beger z Samoobrony z Lipińskim z PiS… Brrr.

* * *

Czeka nas trudny czas. Teraz przez rok nikt nie będzie o nic zabiegał, tylko o głosy w najbliższych (aż trzech!) wyborach. A Europa – jak nie płonie od wschodu, to co najmniej się tli…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s