Owsiak i Wałęsa do PCK? Tak, czas zacząć odbudowę polskiego członu Międzynarodowego Czerwonego Krzyża!

Poruszyłem przed jakimś czasem problem atrofii – lub zaniku – organizacji społecznych, które działały w PRL (lub jeszcze przed wojną) a miały i dorobek, i autorytet. Na pierwszym miejscu wspomniałem o PCK: „Co się stało z PCK: usechł czy można mu przekazać 1%?”. Ostatnio na głównej stronie tygodnika „Przegląd” redakcja przypomniała artykuł „PCK w niełasce” Wiktora Raczkowskiego, który odpowiada na to pytanie. Tekst porusza dość wnikliwie i w sposób udokumentowany aktualną sytuację Polskiego Czerwonego Krzyża. I sprawa wydaje się dość beznadziejna: rolę instytucji charytatywnej w Polsce ma pełnić Caritas i tylko on; żaden Czerwony Krzyż nie jest potrzebny! A pisałem już kiedyś: „Caritas nigdy nie zdobędzie autorytetu Polskiego Czerwonego Krzyża”.

Byłem działaczem PCK i uczestniczyłem w jego działalności popularno-naukowej. Przez 27 lat pisałem dla wydawanego przez PCK miesięcznika „Jestem” felietony pod hasłem „Kultura seksualna”. Mam jak najlepsze wspomnienia z osobistych kontaktów, ze współpracy – i rolę PCK w tym zakresie wysoko oceniam. A przecież to tylko jeden i pewnie nie najważniejszy wycinek działalności. Zresztą dziś nikt już zapewne nie podejmie inicjatywy masowego wydawania broszur oświatowych i ich kolportażu. (To kosztowne, a liczy się pieniądz, dochód. Zainteresowanym pozostaje, w najlepszym wypadku, internet…).

Ale Polski Czerwony Krzyż to nie tylko działalność oświatowa. To przecież organizacja członkowska Międzynarodowego Czerwonego Krzyża! Czy była organizacja międzynarodowa o wyższym autorytecie i większym dorobku w zakresie humanitaryzmu niż MCK z siedzibą w Genewie? Zwłaszcza w czasie wojen, klęsk żywiołowych, a także w walce o ograniczenie plugawych, nieludzkich działań morderców? Z MCK liczyli się przecież nawet zbrodniarze, tacy jak Stalin czy Hitler! Tymczasem czytam, że w czasie wizyty w Polsce Prezesa Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, ani prezydent, ani premier, ani marszałek Sejmu nie znaleźli chęci, by go przyjąć… Przykre.

Myślę, że czas już podjąć starania o odbudowę PCK. To niełatwe, bowiem nawet Aleksander Małachowski, który pod koniec życia był prezesem PCK, nie zdołał zapobiec atrofii tej – J A K Ż E  W A Ż N E J  I  Z A S Ł U Ż O N E J  O R G A N I Z A C J I. Przyszedł mi więc do głowy pomysł: może by tak Jurek Owsiak ze swoją działalnością charytatywną związał się właśnie z PCK? Może wszedłby do władz, został tam głównym działaczem? Z jego „siłą przebicia” mogłoby to być skuteczne. Trzeba by znaleźć jeszcze jakiś powszechnie uznawany „Autorytet Moralny” – kogoś rozpoznawalnego w świecie, kto stałby się Prezesem dla firmowania PCK w kraju i za granicą. Zastanawiałem się – kto by to mógł być? Tu przyszła mi na myśl tylko jedna rozpoznawalna w świecie osoba z Polski: Lech Wałęsa

A może ktoś ma inne pomysły na restytucję Polskiego Czerwonego Krzyża (przypominam: polskiego członu niezwykle zasłużonego Międzynarodowego Czerwonego Krzyża)?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s