To edukacja seksualna zapobiega pedofilii! Skąd więc aż ćwierć miliona podpisów pod projektem opartym na nieuctwie?

W telewizji zobaczyłem jakiegoś pana – niestety, nie zdołałem zapisać kto to. Mówił o kolejnej inicjatywie zbierania podpisów, w pewnym stopniu na wzór tych pod deklaracją ginekologów. Tym razem na temat edukacji seksualnej w szkole: że nie ma nic takiego być. Mówił, że mają już 250 tysięcy podpisów. Gdyby to szło tylko o edukację, to  n a  p e w n o  wynik byłby inny. Są przecież badania (kompetentne): przytłaczająca ilość rodziców domaga się edukacji seksualnej w szkole.

Skąd więc tych ćwierć miliona podpisów? Otóż środowiska formułujące takie petycje (katolickie, bo i pani Wanda Półtawska) tak to robią, że w końcu jest to… chyba oszustwo? W „Deklaracji wiary” („petycji Półtawskiej”) ludzie podpisywali, że są  p r z e c i w  aborcji (i to możliwe), ale i przeciw antykoncepcji, zaś narządów płciowych będą używać… tylko do prokreacji (zgodnie ze znanym jakoby autorce zamysłem, „planem Bożym”). Gdyby były to pytania, i gdyby je zadawać wprost (zrozumiałym, „ludzkim” językiem) – to jestem pewien, że podpisów byłoby tylko minimalnie wiele.

Tym razem autorzy projektu zmian w ustawie wiążą edukację seksualną… z pedofilią. I stawiają sprawę  ł ą c z n i e  – można być lub nie być i przeciw edukacji seksualnej, i przeciw pedofilii, ale tylko łącznie. I oczywiście, że ludzie słysząc nazwę „Stop Pedofilii!” od razu podpisują, bo są przeciw. Ale przeciw pedofilii, a nie przeciw edukacji seksualnej!

Łączenie w taki sposób problemów jest przykładem nieuctwa. Bo przecież to edukacja seksualna jest najlepszą, jeśli nie jedyną, metodą zapobiegania pedofilii. Dziecko uświadomione seksualnie jest jakby uzbrojone: wie „czego ten pan chce” – i potrafi się obronić. Tylko naiwne, nieuświadomione, „czyste i dziewicze” dziecko jest bezradne; i staje się łatwym łupem pedofila. To dlatego, że początkowo nie wie o co w ogóle chodzi! (W mojej ostatniej książce jest rozdział o pedofilii i jej zwalczaniu. To, co tu piszę, jest skrótem, uproszczeniem.)

Ten dziwny pan w telewizji opowiadał, że dzieciom (iluletnim? w której klasie?) pokazuje się prezerwatywy i uczy jak je używać. No, nie słyszałem o takich lekcjach. Jak on zna przykłady (konkretne!), to niech je poda. Chyba że za „dziecko” uznaje 17-latka (tak jak to było w słynnym programie Jana Pospieszalskiego przeciw badaniom prof. Zbigniewa Izdebskiego).

Tak coś wygląda, że środowisko ortodoksów katolickich wszczyna wojnę ideologiczną o opanowanie Państwa. Że Polska ma być krajem drastycznie wyznaniowym („katolickim”), już bez żadnych pozorów. Słyszałem, że i farmaceuci mają podpisywać, że nie będą sprzedawać prezerwatyw (a co z profilaktyką AIDS?). Pewnie sprzedawcy skrzykną się, że nie chcą handlować w niedzielę. A może tramwajarze i kolejarze też odmówią pracy w godzinach mszy w święto? (O nauczycielach było już głośno.)

Jest już taki kraj, w którym  c z ę ś ć  społeczeństwa przestrzega skrupulatnie zasad koszerności. I wolno im. Mam dla nich nawet szacunek. Tyle że u nich nie wolno przy tej okazji zawłaszczać Państwa, demontować go, szerzyć bezprawia.

Komu więc potrzebna jest teraz wojna wyznaniowa? Czy ludziom religijnym (dowolnych wyznań) jest w Polsce źle? Czy ktoś im zabrania uprawiania kultu wyznaniowego? O co tu chodzi?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s