„Czerwona zaraza” i 10 pytań o Powstanie Warszawskie (raz jeszcze).

Wpis przy okazji 70. rocznicy Powstania wywołał wielką dyskusję. No i dobrze. Odpowiadam bardzo krótko: nigdy nie potępiałem, ani nie odmawiałem szacunku – wręcz kultu – bohaterstwu walczących. Często prawie dzieci. Zginęło kilku moich najbliższych przyjaciół. Niektórzy zapowiadali się na twórczych ludzi. Ale nikt mnie nie przekona, że Powstanie było dobrze przygotowane i dowodzone. Że politycznie było przemyślane i że decyzje były roztropne. Jeżeli za to spotykają mnie inwektywy – trudno.

* * *

Kto pamięta wiersz „Czerwona zaraza”? Powstał pod koniec Powstania, a napisał go niespełna 22-letni wtedy Józef Andrzej Szczepański ps. „Ziutek”. Zresztą autor też tekstu „Pałacyk Michla” („na tygrysy mają visy”), o którym przed rokiem pisałem: „Pewnie mało kto wie, że melodia pochodzi z harcerskiej pieśni, która powstała w 1938 roku w związku z naszym udziałem w… rozbiorze Czechosłowacji. Tak… A słowa były takie: „Nie damy Popradowej fali – Spiszu z Orawą – praojców sławą – wszak ojce ziemię posiadali – aż po Wag siny, aż po równiny – hej!”.” Na wszelki wypadek przypomnijmy i tytuł tego wpisu: „Ikoną Powstania melodia z rozbioru Czechosłowacji z idiotycznym tekstem… A wszyscy znani mi powstańcy byli ludźmi wyjątkowo przyzwoitymi i dojrzałymi”.

Tuż po Powstaniu autor „Pałacyka Michla” i „Czerwonej zarazy” zginął od ran. Na stronie 1944.pl można przeczytać, w jaki sposób: „Ciężko ranny 1.09.1944 r. – postrzelony w brzuch i udo przy ul. Barokowej (wg relacji strz. „Krysi” Ryszarda Sasa, „Ziutka” w Pałacu Krasińskich przypadkowo postrzelił w pachwinę NN żołnierz „Parasola” – celowniczy ręcznego karabinu maszynowego, który usiłował usunąć zacięcie broni)”.

Niecały rok później, pod koniec trwającej jeszcze wojny, koleżance zaproponowano, by deklamowała wiersz na akademii z okazji 1 maja 1945 r. Odpowiedziała: jedynie ten wiersz. I ja myślę, że to ważny wiersz. I szkoda byłoby, gdyby poszedł w zapomnienie. Przypominam więc tekst (za „Rzeczpospolitą”):

„Czekamy na ciebie, czerwona zarazo, / Byś wybawiła nas od czarnej śmierci, / Choć kraj nasz przedtem rozdarłaś na ćwierci, / Będziesz zbawieniem witanym z odrazą. (…) / Czekamy ciebie, ty odwieczny wrogu / Morderco krwawy tylu naszych braci… / Czekamy ciebie, nie żeby odpłacić. / Lecz chlebem witać na rodzinnym progu. (…) / Żebyś ty wiedział, jak to strasznie boli / Nas, dzieci Wielkiej, Niepodległej, Świętej, / Skuć się w kajdany łaski twej przeklętej, / Cuchnącej jarzmem wiekowej niewoli. (…) / Legła twa armia zwycięska, czerwona, / U stóp łun jasnych płonącej Warszawy / I ścierwią duszę syci bólem krwawym / Garstki szaleńców, co na gruzach kona. / Miesiąc już mija od powstania chwili, / Łudzisz nas czasem dział swoich łomotem, / Wiedząc, jak znowu będzie strasznie potem / Powiedzieć sobie, że z nas znów zakpili. / Czekamy ciebie, nie dla nas żołnierzy, / Dla naszych rannych – mamy ich tysiące… / I dzieci są tu, i matki karmiące, / I po piwnicach zaraza się szerzy… / Czekamy ciebie, ty zwlekasz i zwlekasz, / Ty się nas boisz – i my wiemy o tym, / Chcesz, byśmy wszyscy tu legli pokotem, / Naszej zagłady pod Warszawą czekasz! / Nic nam nie zrobisz. Masz prawo wybierać. / Możesz nam pomóc i możesz nas wybawić / Lub czekać dalej i śmierci zostawić… / Śmierć nie jest straszna – umiemy umierać! / Lecz żebyś wiedział, że z naszej mogiły / Nowa się Polska – Zwycięska – narodzi / I po tej ziemi – ty nie będziesz chodzić, / Czerwony władco rozbestwionej siły.”

* * *

Teraz siedzę trochę nad dokumentacją życia i dzieła Michaliny Wisłockiej. I przypomina mi się ciekawy fakt. Otóż Ona mówiła mi, że  N A  T Y D Z I E Ń  przed wybuchem Powstania jej szef w pracy – jakiś niemiecki lekarz – ostrzegł ją i męża, że będzie powstanie i polecił wyjechać z Warszawy… Tak – to przyczynek do tego, jakie było „zaskoczenie” wybuchem (a to chyba ważny element ewentualnego powodzenia?).

* * *

Przy tej okazji powtórzmy moje zeszłoroczne „10 pytań o Powstanie Warszawskie, które nie mają nic wspólnego z oceną bohaterstwa Powstańców i bohaterstwa wygnańców z Warszawy”:

„Zbliża się kolejna rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. To już historia. Chyba niewielu jest już takich, którzy z własnego doświadczenia je pamiętają. Ale może dlatego warto, by ci Starcy spróbowali na spokojnie, z dystansem spojrzeć na tę straszliwą tragedię. Ja mam szereg wątpliwości. Może na niektóre z nich historycy potrafią odpowiedzieć, może już odpowiadali? Może gdybym poszukał w literaturze, wątpliwości by się rozwiały? Przynajmniej niektóre? Ale w powszechnej świadomości pytania te chyba tkwią bez odpowiedzi:

1. Czy decydenci nie wiedzieli, jak skończyły się na Wschodzie kolejne próby powstań przed zbliżającą się Armią Czerwoną, m.in. w Wilnie?

2. Czy Naczelny Wódz – generał Sosnkowski – zabronił wybuchu powstania? Czy depeszę na ten temat ukrył generał Okulicki? Czy generał Bór-Komorowski znał jej treść?

3. Czy wywiad AK meldował, że na północ od Warszawy Niemcy skoncentrowali doborowe oddziały Wehrmachtu?

4. Czy pierwszy termin powstania został odwołany – i w ten sposób Niemcy zostali ostrzeżeni i mieli czas się przygotować?

5. Ile składów broni i sprzętu (zrzutowego) pod Warszawą zostało odciętych i niewykorzystanych? Ja wiem o Pęcicach i Milanówku. Dlaczego nie zatroszczono się, by przetransportować to wyposażenie do miasta, tak by mogło być wykorzystane w walce?

6. Dlaczego wyznaczono godzinę „W” na 17.00, powodując że znaczna część mieszkańców nie dotarła do rodzin, do domów? Ci ludzie czas Powstania „spędzali” z dala od bliskich.

7. Dlaczego godzina „W” nie była w środku nocy czy przed świtem, a w czasie ruchliwego dnia?

8. Czy decydenci nie zdawali sobie sprawy, że wywołując powstanie dali wspaniały prezent Stalinowi? Niemieckimi rękami wymordowano kwiat polskiego społeczeństwa – co inaczej musiałby zrobić Stalin. A tak – nie musiał!

9. Tylko idiota mógł liczyć, że Sowieci wkroczą i uwolnią Powstańców; dlaczego więc, kiedy zorientowano się o braku cienia szansy na powodzenie, nie skapitulowano wcześniej? W ten sposób można było zmniejszyć liczbę ofiar. (Miasta od zagłady pewnie by to nie uchroniło; Niemcy na rozkaz Hitlera pewnie i tak by zniszczyli je do fundamentów.)

10. Czy decydenci odpowiedzialni za Powstanie byli kiedykolwiek na Zachodzie przesłuchiwani? Czy mieli coś na swoją obronę – coś, co usprawiedliwiałoby ich decyzję? Czy spotkały ich za to wszystko zarzuty?”.

* * *

Jest o czym dyskutować. Rok temu było na te 10 pytań 68 odpowiedzi. Bo to nie jest prosta sprawa i ocena nie może być jednoznaczna. Dostałem książkę na temat Powstania; ani to jedyne dzieło na ten temat, ani najważniejsze. Mowa o pięciuset stronach autorstwa Piotra Zychowicza. Nie jestem historykiem… ale żeby tak ocenić sprawy jednym hasłem – jako „Obłęd 44”?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s